DOCKAN ŻAGLE ENERGIA KADŁUB PRAKTYKA
HISTORIA DRZEWCE NAWIGACJA KAMBUZ PROJEKTY
ŻEGLUGA TAKIELUNEK WYPOSAŻENIE KONSERWACJA KONTAKT




PROJEKTY

Ta strona niepostrzeżenie zaczęła rosnąć i dlatego po każdym sezonie żeglarskim piszę od nowa bo pomysłów stale przybywa i nigdy nie ubywa roboty na łódce.

Opis prac łódkowych może być przydatny nie tylko po to aby zniechęcić do posiadania łódki, lecz jako zbiór przykładów do naśladowania lub pomysłów naprowadzających do wymyślania kreatywnych rozwiązań.


W miarę postępu prac zamierzam tu opisywać to co już zostało zrobione i w jaki sposób. Będę się też starał dodawać fotografie bądź ilustracje.

Wcześniejsze roboty są opisane pod:
2002, 2003 oraz 2004.


Plan robót na zimę i wiosnę 2007

W poprzednich 2 latach kadłub s/y DOCKAN został pozbawiony kilkanastu warstw lakieru Epifanes które po zeszlifowaniu do czystego drewna zastąpiłem dziesiątkami warstw Owatrolu. Poza tym nie zostało zrobione na nic istotnego co zasługiwałoby na opis dlatego powyżej brakuje odnośników do stron z lat 2005 oraz 2006.

Niewiele napisałem o Owatrolu lecz uzupełnię opis doświadczeń o stosowaniu tego wspaniałego specyfiku. Robotą którą wypada się pochwalić było zabudowanie własnego kawałka przystani.

Co należy zrobić
  • Zdemontować wszystko z pokładu i kabiny, wyrównać Coelan i położyć 2 dodatkowe warstwy.

  • Pęknięty handreling na kabinie (po lewej burcie) skleić albo wymienić na nowy.

  • Naprawić uszkodzoną szufladę i podobne drobiazgi. Sprawdzić od czego pochodzą śruby zebrane w stoliku nawigacyjnym.

  • Kokpit pokryć Coelanem.

  • Gretingi w kabinie zeszlifować i pokryć Owatrolem.

  • Zdobyć, ukraść, pożyczyć (i nie oddać) unikalną nakrętkę motylkową (złamaną obcasem Szota). Identyczna ma być na swoim miejscu. Jak zapobiegać takim uszkodzeniom?

  • Odnaleźć i naprawić namiernik kompasowy.

  • Znaleźć odpowiedni ciężar i umieścić w zęzie na dziobie aby sprawdzić czy nie dałoby się balastem wyrównać linii wodnej, bowiem rufa z roku na rok coraz mocniej zanurza się. Możliwe że wystarczy jakieś 100 kg ołowiu który na razie można pożyczyć z Katinki.
Co przydałoby się zrobić
  • Przysposobić komputer do nawigacji. W jednej z posiadanych maszyn (Toughbook) nie można dostać się do BIOS-u. W drugiej (PowerBook) trzeba uruchomić jakiś emulator aby zainstalować Windows.

  • Dokupić odbiornik GPS do obsługi komputera, dodatkowy akumulator ma pojemność 45 Ah. Potrzebne będzie zamocowanie, kable oraz klemy o mniejszej średnicy.

  • Wielokrotnie fascynowałem się latawcami i zastanawiałem nad ich użyciem do napędu łódki lecz nie wiedziałem jak się za to zabrać. Troszkę jestem mądrzejszy o doświadczenia innych i pewnie dojrzałem aby sprawdzić czy dałoby się "latawcem" pociągnąć s/y DOCKAN.

    Do eksperymentu użyję posiadanego spinakera o powierzchni 30 m2. Do obsługi żagla powinna wystarczyć lekka linka ze spectry 4 mm, bo zamierzam próbować przy słabych wiatrach (1-2°B).

    • Fał: najlepiej użyć fału foka który łatwo przedłużyć cienką linką. Trzeba jej przyszyć około 20 m. Jest to wystarczająco solidny i odpowiedni punkt umocowania "latawca", bo podparty baksztagami i umożliwiający podciągnięcie żagla na odpowiednią wysokość.

    • Lewy szot: powinno wystarczyć około 30 m linki.

    • Prawy szot: powinno wystarczyć około 30 m linki.

    • Gaja: w spinakerze nie ma ucha do umocowania tej liny lecz można ją zaczepić o ucho fałowe i przeprowadzić przez środek spinakera do prowizorycznego ucha przyszytego w środku dolnego liku i tam zastopować węzłem. Takie rozwiązanie powinno wystarczyć do prób. Zapewne wystarczy około 40 m linki. Nie jestem pewny czy "gaja" to właściwa nazwa tej liny?

    Podciągamy spinaker fałem. Gdy wiatr zacznie wydymać żagiel ostrożnie luzujemy fał oraz szoty aż żagiel zacznie samodzielnie szybować i ciągnąć łodkę. Gaja służy do regulacji podczas wyciągania i powinna ułatwić ściąganie. Wiatr będzie kręcił spinakerem i nie mam pojęcia jak temu zapobiec? Może wystarczy pociągnąć gają i ta właśnie lina jest kluczem do kierowania "latawcem"?

    Sądząc z filmów pod poniższymi linkami można mieć nadzieję, że w najbliższej przyszłości eksperyment zamieni się w rozwiązanie stosowane do normalnego żeglowania. Tylko dlaczego dotychczas nie słyszałem o jachcie ciągniętym żaglem używanym do "kitsurfingu" albo podobnym "latawcem"? Podczas najbliższych Targów wypada zajrzeć do stoisk surfingowców i podglądać. Z przeglądania surfingowych grup dyskusyjnych nie wynika nic więcej niż ból głowy tak że lepiej ich o nic nie pytać.
"Latawcowe" linki
Przystań

Zbudować sporą skrzynię "kredens" w którym zmieściłaby się lodówka i hydrofor. Powinno być również miejsce do przechowywania naczyń (serwisu stołowego), żeby z łodek donosić tylko garnki z jedzeniem. Na zewnątrz powinien być umocowany kran z bieżącą wodą morską do mycia naczyń. Umywalka nie jest konieczna lecz przydałaby się jakaś kratka do stawiania naczyń podczas mycia.

Przy podłączaniu hydrofora do prądu nie zaszkodzi zamontować 2 hermetycznych gniazdek. Hydrofor powinien być zamykany łańcuchem i zabierany na zimę do ciepłego miejsca aby nie zamarzł. Kredensu nie trzeba zamykać, bo łobuz urwie zamek i narobi więcej szkód niż jest warte to co ukradnie.

Tipsy

Warto zajrzeć do witryny Glenna Ashmore pod Long Boards.

Pilnik z papieru ściernego

Kolega od wielu lat używa pilników z papieru ściernego które dorabia do każdej roboty wedle potrzeb. Przygotowanie narzędzi zdecydowanie skuteczniejszych i tańszych od fabrycznych zajmuje nie więcej niż kilka minut.

Bierze listewkę albo kawałek plastiku bądź sklejki. Ewentualnie kształtuje aby uzyskać żądany profil. Nakleja taśmę samoprzylepną dwustronnie klejącą i na nią nakłada papier ścierny o takiej ziarnistości jakiej wymaga robota. Gdy potrzeba przygotowuje kilka pilników z papierem o różnej ziarnistości. Do szlifowania zaookrąglonych kantów nakleja papier ścierny na gąbkę albo inne miękkie tworzywo.

Takie pilniki bywają szczególnie przydatne przy robotach w drewnie gdy istotna jest solidność wykończenia. Jako materialu ściernego najczęściej używa materiału ze szlifierskich taśm płóciennych. Zwykle są to niezupelnie zużyte taśmy maszynowe pochodzące z warsztatów ślusarskich. Czasem dostaje zerwane taśmy w dobrym stanie.

Obróbka stali nierdzewnej

Przy obróbce stali nierdzewnej bardzo ważna jest jakość narzędzi oraz smarowanie. Chłodzenie zwyczajną emulsja daje dobry efekt lecz jeszcze lepiej działa pasta do smarowania firmy "Rocol". Smarowałem tą pastą również wiertła i gwintowniki podczas obróbki aluminium oraz miedzi. Wydaje się że efekt jest lepszy niż przy użyciu innych specyfików.

Do wiercenia staram się używać wiertarki stołowej z przekładnią zębatą. Wiertarki z przekładnią napedzaną paskami klinowymi mają znacznie mniejszą moc przez co wiertła szybko się niszczą. Ręcznych wiertarek staram się nie używać lecz gdy nie mam wyboru biorę pod uwagę błyskawiczne wykańczanie wierteł. Gdy potrzebowałem przewiercić kilka otworów o długości 60 mm z pozytywnym skutkiem użyłem niskoobrotowej wiertarki Hilti (~400 obr.) do której założyłem uchwyt samocentrujący na normalne wiertła i wyłączyłem udar.

"Sekret" wiercenia w stali nierdzewnej tkwi w dużej mocy wiertarki o małych obrotach i zdecydowanym nacisku wiertła na stal oraz smarowaniu. Najlepiej wspomnianą pastą Rocol. Aby wiercenie nie sprawiało kłopotu trzeba używać nowych wierteł lub swieżo zaostrzonych.

Uważam że biorąc pod uwagę stosunkowo niewielką cenę nowych wierteł nie ma sensu ich ostrzenie i do każdej poważniejszej roboty staram się nie zapomnieć kupić kilka nowych wierteł lub tych narzędzi jakie mogą się przydać. Staram się nie kupować zestawów narzędzi lecz tylko te które uważam za niezbędne do wykonania roboty.

Doświadczony majster nauczył mnie aby wiercenie otworu zaczynać od dociśnięcia wiertła do zaznaczonego punktu i ręcznym pokręceniu uchwytem wiertarki. Wiertło powinno się werżnąć w metal. Nie zwalniając docisku należy uruchomić wiertarkę i mocno lecz powoli naciskać na wietło.

Gdy zaczniemy w taki sposób wiertło na pewno nie przesunie się. Niekonieczne jest również punktowanie lecz nie zaszkodzi. Wiertło można smarować już po werżnięciu się w narysowany punkt i ewentualnie dodawać smaru.

Do zaokrąglania ostrych krawędzi otworów należy używać specjalnych narzędzi a nie wierteł o nieco większej średnicy. Takie narzędzia kosztują niewiele i efekt jest zdecydowanie "profesjonalny".

Do cięcia blach najlepiej używać tarcz z oznaczeniem "stal nierdzewna". Od innych różnią się kilkakrotnie większą trwałością. Można też ciąć wyżynarką elektryczną używając specjalnych ostrz i obficie smarując. Bez specjalnych kłopotow ciąłem wałki ze stali nierdzewnej o grubości 40 mm. Tą samą maszyną ciąłem otwory o mniej lub bardziej skomplikowanych kształtach w blachach o grubości do 6 mm.

Stali nierdzewnej nie należy piaskować bowiem zawsze pojawią się rdzawe plamy lub brudnawe ślady. Matowy efekt uzyskuje się na przykład szlifierką tarczową z drobnym papierem ściernym albo inną metodą szlifowania. Przy odrobinie fantazji i wprawy można uzyskać efektowne wzory. Polerowanie nieźle chroni przed rdzawymi plamami które łatwo usunąć każdym środkiem kuchennym gdy się pojawią. Wadą polerowanej stali jest lustrzany efekt który podczas żeglowania może "błyskać" otoczeniu niekoniecznie pożądanymi sygnałami.



DOCKAN ŻAGLE ENERGIA KADŁUB PRAKTYKA
HISTORIA DRZEWCE NAWIGACJA KAMBUZ PROJEKTY
ŻEGLUGA TAKIELUNEK WYPOSAŻENIE KONSERWACJA KONTAKT

© Jerzy Sychut
Stockholm, 2007-01-07
Valid CSS! Valid HTML 4.01!