Ta strona niepostrzeżenie zaczęła rosnąć i doszedłem do wniosku że po każdym sezonie żeglarskim trzeba ją będzie pisać od nowa bo pomysłów stale przybywa i nigdy nie ubywa roboty na łódce.
Opis prac łódkowych może być przydatny nie tylko by zniechęcić do posiadania łódki, lecz też i jako zbiór przykładów do naśladowania czy pomysłów naprowadzających do wymyślania własnych rozwiązań.
|
|
W miarę postępu prac zamierzam tu opisywać to co już zostało zrobione i w jaki sposób. Będę się też starał dodawać fotografie bądź ilustracje.
Podczas pisania przygrywa muzyka z [Radio -> Americana -> CelticMelt]
przez iTunes
Wcześniejsze wersja strony są pod 2002 oraz 2003.
|
Plan robót na zimę i wiosnę 2004
Co wypada zrobić
-
Wypchaną wronę przyczepić aby odstraszała mewy. Następnego dnia po "instalacji" prawdziwe wrony rozdziobały wypchaną. Została przeto kupiona wrona z plastiku, którą prawdziwe wrony zignorowały. Plastikowa wrona okazała się skutecznym sposobem ostraszania i ilość ptasich odchodów zostawiana na pokładzie zmalała niemal do zera.
Nie wiedzieć czemu wiekszość polskich żeglarzy dziwi się wronie umieszczonej nad antena radarową i uważają za ozdobę. Szwedzcy żeglarze rozumieją rolę ptaka mimo że do płoszenia ptaków zawyczaj używa się plastikowej sowy.
-
Instalację gazową należy wymienić na nową. Fachowcy uważają że jak części starsze niż 10 lat to najlepiej wyrzucić na śmietnik bo nie można mieć zaufania do szczelności.
Zamontować kubeł ze stali nierdzewnej który ma służyć za pojemnik na butlę z gazem. W rufie trzeba zrobić otwór i w nią wmontować ów kubeł aby w przyszłości łatwo wymieniać butlę z gazem. Jakąś pokrywę trzeba dorobić. Niestety brak pomysłów jej wykończenia.
Relacja o nowym pojemniku oraz instalacji gazowej jest na stronie o gazie.
-
Radar i GPS są u majstra który ma dorobić wzmacniacz tłumaczący różne interejsy obu urzadzeń. Po to aby dane z GPS było widać na na ekranie radaru. Nie jestem pewny czy tego potrzebuję, ale na pewno będzie mądrze wyglądać. Ów wzmacniacz przyda się do podłączenia komputera, który też nie "lubi" się z GPS-em.
-
Komputer zacząłem przysposabiać lecz czemuś mi przeszło. Zwaliło się na moją głowę trochę kłopotów i nawet nie wiem czy programy działają jak należy. Nie mam pewności czy potrzebuje komputera, czy to taka moda? Przeżeglowałem kilka razy Bałtyk tylko z kompasem bez tabeli nawigacyjnej i trafiłem tam gdzie trzeba. Z drugiej strony żeglując z GPS oraz autopilotem można tę drogę pokonać znacznie szybciej i bez stressu niepewności pozycji.
-
Jak już ma być komputer to trzeba pomysleć nad solidnym umocowaniem (szuflada?) aby wysuwał się nad stolikiem nawigacyjnym. Jak chronić komputer przed bryzgami które czasem trafiają w wejściówkę i wnętrze.
-
Poklad wyszlifować i polakierować z 10 razy albo wreszcie posmarować "Coleanem" i mieć spokój przez wiele lat. Tylko to drogi specyfik.
Ilustrowana relacja o użyciu Coelanu jest na stronie o konserwacji.
-
Wzmocnienie i podwyższenie zrębnicy zostało zrobione bez wcześniejszego planowania. Zdarzyło się że fale wlewające sie na pokład wlewaly się również do kokpitu. Gdyby zrębnica była wyższa o 2-3 cm zapobiegłaby wiekszości przelewów. Dodatkowym argumentem były pęknięcia drewna spowodowane umocowaniem kabestanów które kilka ray były zmuszone do przenoszenia znacznych sił.
Relacja o montowaniu wzmocnienia zrębnicy jest na stronie o klejeniu.
-
Dokręcić śruby mocujące kip szotowy, bo cieknie i nie trzyma. Kolega kiedyś pomagał i nie dokręcił. Kłopot w tym że aby dostać się do owych śrub trzeba zdemontować stolik nawigacyjny. Jak nic dzień roboty.
-
Należaloby zrobić nową forklapę. Nie wiem czy będzie mi się chciało i czy znowu nie pokleję.
-
Likszparę należałoby odkręcić (ponad 200 śrub) żeby wymienić niepotrzebny kabel na potrzebny. Za ciasno aby przeciągać. Może zamienić też lampę topową na śliczną z diodami. Droga niestety, tak że wątpie czy kasy starczy.
-
Uchwyty do baksztagow dorobić i przymocować, żeby były tam gdzie konstruktor wymyślił, a nie tam gdzie mi było wygodnie.
-
Zrobić nowy uchwyt topowy do mocowania achtersztagu. Podejrzanie się wygiął, tak że lepiej nie ryzykować naprawiania, bo to zbyt ważna część.
-
Kilka nowych lin zaszplajsować: szot oraz fał grota, może też dwa fały do foków. Wymieniłem szot grota. 30 m spectry 8 mm zaszplajsowałem tak że jest nowy fał grota. Zostawiłem nadmiar, jakieś 8 m. Może przyda się aczkolwiek powinienem kiedyś obciąć. Fałów fokowych nie wymieniałem bo w zasadzie nic im nie dolega.
-
Blokuje się jedna z szuflad i wypada cos zrobić żeby się to nie powtorzyło.
-
Wszystkie bomy i inne ruchome części drewniane należałoby dokładnie oskrobać i polakierować aby wygladały jak nowe.
-
Wymienić kran do wody zaburtowej. Przy okazji trzeba wymienić wlot bo po wielu latach używania możliwe są niezauważalne pęknięcia króćca i kto wie czy korozja nie przegryza kołnierza. Przelot rozpadł się po położeniu na nim klucza do odkręcenia. Przełom był skorodowany.
-
Smutna wiadomość dla Dam które zamierzają ze mną żeglować po Bałtyku: nie będzie nowej toalety lecz działają stare i sprawdzone urządzenia.
-
Dobra wiadomość dla w/w Dam: już jestem "stanu wolnego" lecz nie planuję zmiany.
Co nie zostało zrobione i wypada zrobić w przyszłości
-
Przystań w Finkadrudd
Zebrać deski i narysować plan renowacji pomostu. Pogawędzić z kimś z Zarządu i przekonać do własnego rozwiązania. Belki konstrukcyjne najlepiej montować w zimie, bo łatwiej chodzić po lodzie i nie trzeba się martwić o narzędzia spadające do wody.
-
Uszyć worki na łańcuchy kotwiczne
-
Namiernik RITCHIE
Przydałby się uchwyt do stawiania namiernika na kabinie. Najlepiej byłoby użyć uchwytów reflektora. Żeby łatwo mocować i regulować w poziomie namiernik można przykrecić dwiema śrubkami do podstawy zrobionej z blaszki (100x20x1,5 mm) i stawiać na stalowym pręcie (10x200 mm). Między prętem a blaszką powinien być przymocowany jakiś "zawias" (może jest coś gotowego?) do łatwej regulacji kąta w górę i w dół. Zawias powinien mieć blokadę.
Wypada pomyśleć o "opakowaniu" namiernika, może to być pudełko plastikowe. Wymiary namiernika: 130x90x35 mm. Trzeba wziać pod uwagę wymiary nieistniejącego uchwytu. Wypada się też zastanowić nad lepszym umocowaniem baterii. Oginalne baterie są niedostępne i zastąpiłem je bateriami R03 (podwójna długość zgadza się) które z powodu różnicy średnic umieściłem w rurce plastikowej (aby wypełnienić miejsce).
Odpływ ze zlewu podłączonego do jednej z pomp zęzowych sprawia kłopot. Ścieki spływają do zbiornika, który po wypełnieniu powinno się opróżnić kilkoma ruchami pompy. Nie wiedzieć czemu ścieki nie chcą wpływać do zbiornika mimo iż rura z odpowietrzeniem nie jest zatkana ani nie ma śmieci. Błąd może być w mocowniu króćca rurki odpowietrzenia.
Zbiornik jest niezbyt solidny. Zrobiony z plastikowego kanistra na benzynę ma przykręcane nieszczelne króćce. Może pora zmienić na nowy ze stali i rozwiązać kłopoty. Można będzie lepiej wykorzystać miejsce. Znaleźć odpowiedni kawałek blachy i po wygięciu pospawać. Spawacz winny mi troszkę to nie będzie się wzbraniał przed robota. Cienkiej blachy nie posiadam. Trzeba policzyć ile to będzie kosztowało - albo lepiej - od razu rozejrzeć się za sponsorem.
|