Jerzy Sychut
"Dobra praktyka" na jachcie


Gdy późną wiosną 2002 roku nie mogłem znaleźć definicji "dobrej praktyki" napisałem pierwszą wersję poniższego tekstu korzystając jedynie z własnych doświadczeń żeglarskich. Zaglądam doń czasami żeby coś poprawić i najczęściej uzupełniam komentarz. Krótkiej definicji w zasadzie nie zmieniłem.

W tym samym czasie odbywała się Konferencja Bezpieczeństwa, na której Władysław R. Dąbrowski w referacie "O niektórych aspektach bezpieczeństwa w żegludze jachtowej" podał najważniejsze definicje "dobrej praktyki" i które pozwoliłem sobie zacytować na osobnej stronie.
"Dobra praktyka" na jachcie
Żeglarz powinien prowadzić jacht w taki sposób aby zawsze zapobiec każdemu niebezpiecznemu zdarzeniu, a nade wszystko powinien zapobiegać wyczerpaniu organizmu w sytuacjach wymagających całego jego wysiłku oraz zręczności.

Rozsądek, Przewidywanie, Zapobieganie, Umiejętności, Wiedza, Spostrzegawczość, Odpowiedzialność, Respekt, Pokora ...
Przygotowanie
  • Wiedza nautyczna ze znajomością międzynarodowych przepisów. Kilka lat po zdaniu egzaminów zapomina się sporo wiedzy przeto należy przeglądać podręczniki przed rozpoczęciem każdego sezonu.
  • Solidne przygotowanie praktyczne przed rozpoczęciem każdego rejsu. Nie ruszam w dłuższy rejs bez kilkudniowej żeglugi po znajomym akwenie.
  • Sprawność obsługi urządzeń jachtowych wraz z opanowaniem czynności związanych z żeglowaniem przewidujące każdą niebezpieczną sytuację.
  • Kondycja fizyczna, zapas odpowiedniej odzieży oraz żywności.
Żegluga
  • Nieprzerwana obserwacja dookoła jachtu. Gdy tylko pojawi się najmniejsza wątpliwość zagrożenia należy je przyjać za realne.
  • Organizowanie rejsu w taki sposób by załoga była zawsze wypoczęta, dobrze nakarmiona, miała zapas suchej odzieży i nie traciła dobrego humoru. Brak snu jest najpoważniejszą przyczyną konfliktów wśród załogi.
  • Łatwe podejmowanie decyzji zapobiegających wysiłkowi, np. refowanie żagli natychmiast gdy zajdzie taka wątpliwość. Od pośpiechu i realizacji założonego planu ważniejsze jest to co podpowiada "zdrowy rozsądek".
  • Naprawa uszkodzeń najszybciej jak to możliwe lub powrót gdy tylko zajdzie wątpliwość utrudnienia żeglowania spowodowanego awarią.
Nawigacja
  • Regularne notowanie pozycji. Mapa aktualnego akwenu położona zawsze w tym samym miejscu, najlepiej na stoliku nawigacyjnym. Należy możliwie wcześnie przygotować kolejną mapę aby nie zostać zaskoczonym niespodziewanymi zmianami.
  • Nadmiar informacji lub nieodpowiednia konfiguracja elektronicznych urządzeń nawigacyjnych może zakłócić spostrzegawczość i przyczynić się do błędnej interpretacji danych. Łatwo o pomyłkę odczytu danych gdy pochodzą one z urządzeń o różnym interfejsie (i z odmiennym liternictwem).
  • Natychmiastowy zwrot o 180° po zauważenia niezgodności pozycji, zwłaszcza podczas żeglugi w pobliżu lądu lub wśród szkierów.
  • Żeglując za inna jednostka pływająca nigdy nie należy się sugerować jej kursem aby nie "uśpić czujności".
Ograniczenia
  • Każde urządzenie na jachcie może zawieść lub można błędnie odczytać dane podawane przez urządzenia nawigacyjne.
  • Radary nie są doskonałe i reflektory radarowe nie są rodzajem lustra w którego odbiciu widać wszystko. Najlepiej założyć iż nawet przy dobrej pogodzie nasz jacht może być niewidoczny ze statków znajdujących się na kolizyjnym kursie.
  • Pole obserwacji wynikające z masy statku lub zasięgu widzialności jest ograniczone. Z mostku kapitańskiego frachtowca - zwłaszcza przy złej pogodzie - trudno odróżnić żagiel od załamujących się grzebieni fal. Warto co kilka minut przeliczać wszystkie obiekty znajdujaące się w zasięgu wzroku i obserwować zmiany ich kursów. Żagle mogą zasłonić znaczną część horyzontu i możemy zostać zaskoczeni pojawieniem się wcześniej niewidocznego obiektu.
  • Nie wykluczam że zdarzy mi się pomylić. Nikt nie jest w stanie opanować całej wiedzy żeglarskiej i ja również nie umiem (nie wiem) wszystkiego. Przy podejmowaniu decyzji biorę pod uwagę możliwość pomyłki i wielokrotnie analizuję sytuację oraz dane wraz ze źródłem ich pochodzenia. Biorę również pod uwagę możliwość wystąpienia zaburzeń orientacji u niektórych członków załogi.


    Made in Macintosh
© Jerzy Sychut