11 maja 2003

Za peerelu znany był dowcip Radia Erywań: "Panie Rumian - czy socjalizmu nie dałoby się wprowadzić w Szwecji? Drogi radiosłuchaczu - myślę, że można, ale czy nie szkoda takiego pięknego kraju." Znamy cwaniaków, którzy aż drżą do wprowadzenia rejestru jachtów (koniecznie obligatoryjnego z prawem wyłączności), zmuszenia właściciela każdej "omegi" na jeziorku Pogoria do wykupu całosezonowej polisy ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej. Do wyborów delegatów sejmikowych w klubach i okręgach jeszcze sporo czasu, ale już teraz zacznijcie kandydatom przyglądać się bacznie. Macie wybrać ludzi, którzy na to nie pozwolą. Jeżeli tego zaniechacie, to tak jak byście sami sobie na złość nasiusiali w spodnie.

Dzisiejszy opiniotwórczy news przygotował nasz nieoceniony korespondent sztokholmski - Jerzy Sychut. To bardzo dobry materiał, warty wielokrotnego przeczytania, wydrukowania, rozdania w klubach, okręgach. Zwłaszcza w klubach armatorskich. News Jerzego Sychuta jest kontynuacją tematu rejestrów jachtów w cywilizowanych i żeglarsko potężnych krajach. Nawet w Szwecji pojawiają się szkodliwe ciągoty. Koniecznie piszcie komentarze.





SZWECJA

Zapewne po wakacjach dowiemy się o powodzeniu kolejnej próby wprowadzenia rejestru łódek. Z końcem bieżącego roku zostanie zlikwidowany dotychczasowy rejestr (*), jednak 9 firm ubezpieczających łódki otrzymało z Głównego Urzędu Skarbowego (RSV) żądanie zgłaszania nowych polis ubezpieczeniowych łódek, których wartość przekracza 200 tysięcy koron. Żądanie dotyczy danych personalnych właścicieli oraz specyfikacji łódek. Prawnicy większych klubów żeglarskich oraz niektórych firmy ubezpieczeniowych rozważają możliwość odmowy uważając iż jest to kolejna próba wprowadzenia rejestru, tym razem już bez kamuflowania, że chodzi o opodatkowanie wyselekcjonowanej grupy właścicieli łódek.

(*) W 1993 roku wprowadzono obowiązkowy rejestr obejmujący do dzisiaj 280 tysięcy łódek. Rejestr zlikwidowano kilka lat temu, lecz firmy ubezpieczeniowe finansowały jego utrzymywanie argumentując iż może zapobiec kradzieżom i wspomoże działanie służb ratowniczych.

Uważa się, że w Szwecji jest około 1,2 miliona łódek których rozmiary są mniejsze niż 12 x 4 metry (długość x szerokość). Według firm ubezpieczeniowych 270 tysięcy łódek posiada jakąś formę ubezpieczenia, lecz około 130 tysięcy łódek nie ma żadnego ubezpieczenia choć powinna. Około 650 tysięcy łódek jest ubezpieczona od odpowiedzialności cywilnej przez ubezpieczenie domowe. Jakieś 150 tysięcy łódek nie posiada żadnej formy ubezpieczenia ponieważ możliwość wyrządzenia szkód jest znikoma (kajaki, maleńkie łódki).

Reprezentanci firm ubezpieczeniowych uważają iż powinna istnieć obowiązkowa forma ubezpieczenia, jednak nie potrafią wskazać żadnego przypadku wyrządzenia szkody przez nieubezpieczoną łódkę. Wprowadzenie takiego rejestru oznaczałoby znaczny wzrost kosztów ubezpieczenia dla właścicieli łódek, bo to oni właśnie musieliby sfinansować działalność Urzędu zajmującego się rejestracją ubezpieczeń wzorowanych na samochodowym "auto-casco".

Niezależnie od likwidowanego rejestru istnieje rejestr prowadzony przez Urząd Morski i zawierający dane łódek których rozmiary przekraczają wspomniane 12 x 4 metrów lub właściciele potrzebują międzynarodowy "Certificate of Registration Boat" (zawiera około 1 500 łódek). Największe kluby żeglarskie wydają podobny certyfikat i prowadzą własne rejestry (np. Svenska Kryssarklubben wydała około 20 tysięcy certyfikatów).

Od 1989 roku istnieje również rejestr zawierający 11 800 łódek i silników ukradzionych bądź poszukiwanych. Tylko w roku 2002 ukradziono 2 412 łódek których wartość wynosi około 170 milionów koron. Znaleziono 362 kompletne łódki, 187 bez silnika oraz 22 silniki. Nie stwierdzono, by aktualny rejestr w jakikolwiek sposób przyczynił się do odnalezienia którejś z łódek. Zresztą nie są prowadzone statystyki odnalezionych łódek.

Na niedawnym spotkaniu przedstawicieli służb ratowniczych, policji oraz służb ochrony wybrzeża deklarowano potrzebę wprowadzenia obowiązkowego rejestru łódek zdolnych do pływania po morzu. Taki rejestr obejmować by miał około 400 tysięcy łódek i koszt utrzymania rejestru musiałby wynosić co najmniej 100 milionów koron, co jest suma znaczną w porównaniu z 2,5 milionem koron rocznie za utrzymania aktualnego rejestru (który zostanie zlikwidowany z końcem roku).

Zadziwiające są różnice kosztów utrzymania obowiązkowego i nieobowiązkowego rejestru. Socjalistyczne władze kłują w oczy drogie łódki wypełniające szwedzkie mariny i nie rezygnują z żadnej okazji, by zabrać nam jeszcze więcej. Nie biorą pod uwagę faktu, że właściciele łódek solidnie zasilają Państwową Kasę sumą ponad 1,3 miliarda koron rocznie (z podatków pośrednich VAT - w Szwecji nazywa się to moms - płaconych za zakup towarów i usług związanych z żeglarstwem) przy państwowych wydatkach związanych z ratownictwem, oznaczaniem dróg wodnych itp. wynoszących 43 miliony. Ze społecznego punktu widzenia nie będziemy mieli żadnych korzyści z opodatkowania łódek, ani też nie poprawimy budżetu Państwa, ani nie polepszymy środowiska naturalnego i też nie uratujemy żadnego życia.




20 czerwca 2002

Jerzego Sychuta intryguje określenie "dobra praktyka morska" - ulubiony zwrot w każdej mowie oskarżycielskiej Delegata Ministra przed Izbą Morską. Niby wszyscy wiedzą, o co chodzi i czym się to kończy, ale poczytajcie poniższej wyliczanki.




Witam Don Jorge,
Tak jak przed każdym sezonem żeglarskim wertowałem literaturę dla przypomnienia ulatującej wiedzy żeglarskiej i przy okazji odszukałem wyjaśnienia powszechnie używanego terminu "Dobra Praktyka Morska". Znalazłem sporo opisów skutków nieprzestrzegania "Dobrej Praktyki Morskiej" a niewiele o zapobieganiu wypadkom i przewidywaniu wydarzeń.

Posyłam rezultat przemyśleń (poniżej) bom ciekaw opinii praktyków na ten sam temat. Doświadczenia żeglarskie zbieram na wodach północnego Bałtyku, gdzie żegluję częściej wśród wysp i skalistych mielizn niż wzdłuż piaszczystej plaży.


Dobra Praktyka Morska na jachcie
przewidywanie, zapobieganie, umiejętności, odpowiedzialność, pokora

Żeglarz powinien prowadzić jacht w taki sposób, by zapobiec każdemu niebezpiecznemu zdarzeniu, a nade wszystko powinien zapobiegać wyczerpaniu organizmu w sytuacjach wymagających całego jego wysiłku oraz zręczności.
Od czasu do czasu poprawiam tę wersję i aktualna jest pod "Praktyka"

PRZYGOTOWANIE
  • wiedza nautyczna
  • sprawna obsługa urządzeń jachtowych
  • opanowanie czynności związanych z żeglowaniem przewidujące każdą niebezpieczną sytuację
  • kondycja fizyczna, zapas odpowiedniej odzieży

ŻEGLUGA
  • nieprzerwana obserwacja dookoła jachtu
  • umiejętność podejmowania decyzji zapobiegających wysiłkowi, np. refowania żagli natychmiast, gdy zajdzie taka wątpliwość
  • organizowanie rejsu w taki sposób, by załoga była zawsze: wypoczęta, dobrze nakarmiona i miała zapas suchej odzieży
  • uszkodzenia powinny być naprawione najszybciej jak to możliwe a w przypadku poważniejszych awarii warto rozważyć powrót do portu

NAWIGACJA
  • regularne notowanie pozycji
  • mapa aktualnego akwenu położona zawsze w tym samym miejscu (np. na stoliku nawigacyjnym)
  • natychmiastowy zwrot o 180 stopni w przypadku zauważenia niezgodności pozycji
  • płynąc za inną jednostką pływającą nigdy nie należy "usypiać czujności" i sugerować się jej kursem

OGRANICZENIA
  • każde urządzenie na jachcie może zawieść
  • urządzenia radarowe nie są doskonałe i możemy być niewidoczni ze statków znajdujących się na naszym kursie
  • pole obserwacji wynikające z masy statku lub zasięgu widzialności jest ograniczone
  • nikt nie jest w stanie opanować wszystkiego i ja również nie umiem (nie wiem) wszystkiego



Made in Macintosh
Artykuły publikowane na stronach Subiektywnego Serwisu Informacyjnego oraz S@il-ho
© Jerzy Kuliński © Jerzy Sychut
Sformatował Jerzy Sychut