|
Orzeczenie Izby Morskiej w Gdyni z dnia 30.10.1997 r. - WMG 49/97
21 września 1996 r.
Wejście na mieliznę s/y HURAGAN w Zatoce Puckiej
|
|
Wyjście jachtu w rejs z Gdyni do Pucka - Prowadzenie żeglugi przez kapitana bez pomocy kompasu i mapy - Zmiana kursu w lewo przed pławą "GŁ", w kierunku na mieliznę - Uderzenie o dno - Niekorzystny wiatr w kierunku lądu - Jacht na mieliźnie - Wystrzelenie czerwonej rakiety - Podejście lodzi rybackiej i nieudane próby ściągnięcia jachtu z mielizny - Wzrost przechyłu jachtu - Wystrzelenie kolejnej czerwonej rakiety - Zejście załogi z jachtu na ww. łódź - Zgłoszenie wypadku - Przybycie przedstawiciela armatora i zlecenie ratownictwa PRO - Ściągnięcie jachtu z mielizny przez m/s PASAT - Wykreślenie po wypadku przez kapitana z pomocą swego ojca kursu jachtu przed wypadkiem - Orzeczenie Izby Morskiej - Przyczyna wypadku - Wina - Sankcja - Zalecenie Teza Prowadzenie żeglugi przez kapitana jachtu bez korzystania z pomocy kompasu, mapy i locji, skutkiem czego nie określano kursu i pozycji jest rażącym naruszeniem podstawowych zasad praktyki morskiej, świadczącym o braku kwalifikacji do pełnienia ww. funkcji i uzasadniającym pozbawienie prawa jej wykonywania. I) Przebieg wypadku W dniu 21.09.1996 r, o godz. 1455 s/y HURAGAN (sportowy jacht żaglowy, zbudowany w 1968 r., długość 9,4 m, szerokość 2,99 m, zanurzenie 1,1 m, powierzchnia ożaglowania 22 m², kadłub z laminatu, armator Harcerski Jachtklub "Wodnik" w Gdańsku) wyszedł z basenu żeglarskiego im. M. Zaruskiego w Gdyni z 5-osobową załogą, z zamiarem zawinięcia do Pucka. Kapitanem jachtu była sternik jachtowy p.u. (lat 19, około 3 lat praktyki żeglarskiej, patent z dnia 20.05.1994 r., drugi rejs w charakterze kapitana, poprzedni na trasie Gdynia - Gdańsk). Jacht posiadał Kartę Bezpieczeństwa typu "Ł" ważną do dnia 31.10.1996 r. zgodnie z którą został dopuszczony do żeglugi na wodach wewnętrznych i przybrzeżnych w warunkach wiatru do 6°B i stanu morza 4. Załoga powinna liczyć od 2 do 6 osób, prowadzący jacht patent sternika jachtowego p.u., a drugi członek załogi patent żeglarza. Ilość i kwalifikacje załogi s/y HURAGAN były zgodne z wymogami zawartymi w karcie bezpieczeństwa. Kapitan przed podróżą nie zapoznała się ani z locją, ani z mapą akwenu, po którym zamierzała żeglować. Pogoda była dobra wiatr ESE o sile 5°B, stan morza 3, widzialność dobra. Po wyjściu z basenu jachtowego położono się na kurs prowadzący do Sopotu, a po nabraniu wysokości i wykonaniu zwrotu, skierowano się w kierunku Pucka. Plan podróży zakładał żeglugę równolegle do brzegu i kierowanie się na pławę "Głębinka", którą zamierzano minąć prawą burtą. Jacht szedł pod pełnymi żaglami. Prowadząca jacht nie korzystała z kompasu, nie kontrolowała prędkości i przebytej drogi, nie dokonywała oceny odległości, nie wykreślała kursów (w rubryce "kurs" w dzienniku jachtowym wpisano "kpl"). O godz. 1600 wpisano w dzienniku jachtowym "trawers torpedowni". Przed pławą zwrotną "GŁ", w nie ustalonej odległości, kapitan zmieniła kurs w lewo, w stronę pławy, "2". Około godz. 1700, podczas mijania wschodniego brzegu Cypla Rewskiego jacht uderzył o dno. Wytracono prędkość. Nie powiodła się próba wykonania zwrotu przez sztag i położenia się na nowym, wschodnim kursie. Po chwili kadłub ponownie uderzył o dno. Zrzucono żagle oraz z rufy kotwicę, która jednak nie trzymała. Jacht początkowo obrócił się burtą do fali, po czym będąc spychany przez watr wiejący z kierunków ESE ustawił się rufą do fali i osiadł na przybrzeżnej mieliźnie Cypla Rewskiego. Pozycji wypadku nie określono. Sondaże dna wokół jachtu wykazały głębokości około 1 m. Podjęto decyzję o zepchnięciu jachtu na głębszą wodę. W tym celu dwóch żeglarzy weszło do wody i próbowało obrócić jacht dziobem w stronę otwartych wód zatoki. Z powodu wysokiej fali przybojowej próba nie powiodła się. Około godz. 1730 wystrzelono czerwoną rakietę, a po chwili dopłynął do jachtu żeglarz na desce windsurfingowej, który zobowiązał się popłynąć do wsi Rewa i stamtąd, za pośrednictwem CB Radio, wezwać pomoc z Pucka. Po pewnym czasie w pobliże jachtu podeszła łódź rybacka z Pucka. Podano z niej hol, który zamocowano na dziobie s/y HURAGAN. Dwukrotne próby ściągnięcia z mielizny nie powiodły się z powodu pękania lin. Wkrótce do akcji ratowniczej włączyła się motorówka RATOWNIK z Harcerskiego Ośrodka Morskiego w Pucku. Podjęte wspólnie z ww. łodzią rybacką próby ściągnięcia jachtu na głębszą modę również okazały się bezskuteczne i to z tego samego powodu. Jedynym efektem tych działań było obrócenie s/y HURAGAN dziobem w kierunku otwartych wód zatoki. Ponieważ pod wpływem fali przybojowej jacht niebezpiecznie przechylił się na burtę, kapitan wystrzeliła kolejną czerwoną rakietę i po porozumieniu się z załogą łodzi rybackiej poprosiła ją o pomoc w ewakuacji. Około godz. 2200 załoga jachtu w kamizelkach ratunkowych, trzymając się liny, przeszła na tę łódź, która odwiozła ich do Pucka. Nikt nie doznał obrażeń. Kapitan zameldowała o wypadku swojemu drużynowemu w Harcerskim Ośrodku Morskim w Pucku. Następnego dnia, około godz. 0100 przybył przedstawiciel armatora, który uznał za niemożliwe ściągnięcie jachtu z mielizny przy użyciu własnych środków, w związku z czym zlecił to zadanie Polskiemu Ratownictwu Okrętowemu. Jeszcze tego samego dnia, tj. 22.09, przybył m/s PASAT. Określono pozycję jachtu na mieliźnie 54°38"85N, 018°31"46E, głębokość na około 60 cm i kąt przechyłu na około 40° na prawą burtę. O godz. 1405, przy pomocy ratowników z Brzegowej Stacji Ratownictwa we Władysławowie jacht ściągnięto z mielizny. Odholowano go do Gdyni, gdzie zacumowano o godz. 1600. Koszty ratownictwa wyniosły 1 300 zł, natomiast pozostałe wydatki, (lampy, cumy, liny) oszacowano na około 2 500 zł. W czasie sporządzania dokumentacji powypadkowej kapitan jachtu, przy udziale swojego ojca wcześniej wymienionego przedstawiciela armatora wykreśliła na mapie polskiej nr 51 kurs jachtu przed wypadkiem, którego jednak nie potwierdziły żadne namiary. II) Ocena Izby Morskiej
Izba Morska w Gdyni wydała orzeczenie następującej treści:
W związku z rozpatrywanym wypadkiem zrodziło się szereg wątpliwości w zakres żeglarskiego szkolenia. Dotyczą one wartości kursów przygotowujących do uzyskania określonego patentu żeglarskiego a także okoliczności przygnania zainteresowanej patentu sternika jachtowego p.u., skoro ww. wykazała faktycznie braki wiedzy w zakresie elementarnych zasad prowadzenia nawigacji. Patent sternika jachtowego uprawnia m.in. do powadzenia jachtów o powierzchni pomiarowej żagla do 40 m² po morskich wodach wewnętrznych oraz po wodach morskich w odległości do 20 Mm od brzegu, zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 12.09.1997 r. w sprawie uprawiania żeglarstwa (Dz. U. Nr 112, poz. 729). Wątpliwości pod adresem armatora s/y HURAGAN nasuwa także powierzenie prowadzenia jachtu po trudnym nawigacyjne akwenie osobie, dla której był to pierwszy samodzielny rejs jako kapitana na tym jachcie. Mając na uwadze potrzebę poprawy bezpieczeństwa żeglugi, Izba Morska działając na mocy art. 38 pkt. 3 ustawy o izbach morskich zaleciła Harcerskiemu Jachtklubowi "Wodnik" w Gdańsku, aby w trakcie szkolenia żeglarskiego zwrócono szczególną uwagę na potrzebę kształtowania umiejętności posługiwania się w praktyce kompasem i mapą podczas prowadzenia nawigacji oraz korzystania z wiadomości zawartych w locji. |
|