|
Orzeczenie Izby Morskiej z dnia 21.09.1977 r. - WMS 267/77
9 września 1977 r.
Zatonięcie jachtu KRYL na zalewie Szczecińskim
|
|
Teza W warunkach silnego wiatru, braku wyszkolonej załogi na pokładzie i małego doświadczenia żeglarskiego prowadzącego jacht, konieczne jest radykalne zmniejszenie powierzchni ożaglowania oraz ustalenie takiego podziału czynności, który zapewni bezpieczne wykonanie wszelkich niezbędnych manewrów i prac pokładowych. Przebieg wypadku W dniu 7 września 1977 r. jacht KRYL (dług. 4,80 m, szer. 1,82 m, wys. kadłuba 1,12 m, pow. ożaglowania 10 m², poszycie ze sklejki laminowanej 6 mm, 2 komory wypornościowe) wyszedł w swą pierwszą podróż z przystani AZS w Szczecinie do Karnocic. W dniu 9 września około godz. 1500 właściciel jachtu W.I. (lat 46, wykszt. wyższe muzyczne, dyplom sternikn jachtowego z 1976 r., 10 lat praktyki żeglarskiej) wyprowadził jacht z Karnocic w zamiarze przejścia do Trzebieży. Oprócz niego na pokładzie jachtu znajdowała się jego koleżanka z pracy M.I., co do której był on przekonany, że uprawiała już żeglarstwo. Jacht nie został jeszcze zarejestrowany w Urzędzie Morskim i nie posiadał karty bezpieczeństwa. Z zeznań W.I. wynikało, że został on wyposażony w środki ratunkowe. Wychodząc z Karnocic W.I. orientował się, że pogoda jest niepewna, nie znał jednak prognozy, posiadał bowiem niesprawne radio. Wiatr w chwili wyjścia oceniał na 3°B, spodziewając się jednak silniejszego wiatru, zarefował żagle zakładając 3 refy i spowodował, że koleżanka założyła kamizelkę ratunkową. Wiatr rzeczywiście wzmógł się i około godz. 1730 osiągnął siłę 5°B, zmieniając równocześnie kierunek z NW do W. Zajęty obsługą steru, W.I. zauważywszy szkwał zbliżający się od strony rufy, polecił swej koleżance zrzucić grotżagiel. Z uwagi na padający deszcz płótno było znacznie nasiąknięte wodą, co powodowało trudności w jego ściąganiu. Dodatkowym utrudnieniem dla M.I. była okoliczność, że ściągając żagiel musiała stać w zejściówce, gdyż pokład był świeżo malowany, mokry od deszczu i śliski. Dlatego też właz wejściówki był otwarty. Na jachcie nie było drzwi, spełniających rolę grodzi wodoszczelnej. Nadchodzący szkwał był tak silny, że jacht stojący dotychczas w linii wiatru, obrócony został do półwiatru i położony na burtę, a następnie przewrócony stępką do góry. Załoga jachtu znalazła się w wodzie, udało jej się jednak wydostać na kadłub. Wywrotka nastąpiła na środku Zalewu Szczecińskiego, w dużej odległości od brzegu, trudnej do określenia ze względu na panujące ciemności. W pierwszej fazie jacht najprawdopodobniej zaczepił masztem o jakieś spłycenie, stał bowiem dłuższy czas w jednym miejscu i dopiero później zaczął dryfować pod wpływem wiatru zachodniego. Około godz. 2200 znalazł się on na wysokości Czarnocina, gdzie nastąpiło ponowne oparcia się jachtu o płyciznę. Jacht zaczął przewracać się na różne strony, co doprowadziło do złamania masztu. Głębokość w tym miejscu wynosiły około l m, brzeg jednak był nadal odległy. W tej sytuacji, biorąc pod uwagę ustawiczne zalewanie jachtu falą i panujące zimno, kierownik jachtu zdecydował się na przepłynięcie wpław do brzegu celem ściągnięcia pomocy. Towarzysząca mu kobieta nie odważyła się płynąć wraz z nim i pozostała na jachcie. Po dopłynięciu W.I. do brzegu, doszedł on do odległego o około l km Czarnocina, skąd telefonicznie zostały powiadomione o wypadku stacje ratownictwa brzegowego. Ze stacji w Dziwnowie wysłana została na Zalew amfibia, która dotarła około godz. 0300 do zatopionego już jachtu. Żeglarka M.I. znajdowała się wciąż przy jachcie, uczepiona jednej z wystających ponad powierzchnię wody części. Natychmiast została przez ratowników przetransportowana na brzeg, a następnie do szpitala i później skierowana na leczenie ambulatoryjne. Jacht KRYL po kilku dniach wypłynął na powierzchnię wody i przez rybaków został odholowany do przystani rybackiej, skąd przeprowadzono go do przystani AZS w Szczecinie. W czasie wypadku zaginęły dokumenty i rzeczy osobiste załogi, ponadto znacznym uszkodzeniom uległ takielunek, podłogi itp. Szkody te zostały szacunkowo określone na około 10 000 zł. Ocena Izby Morskiej
Okręgowa Komisja Dyscyplinarna Szczecińskiego Okręgowego Związku Żeglarskiego rozpatrująca ze swej strony okoliczności wypadku jachtu KRYL, postanowiła pozbawić jego kierownika stopnia sternika jachtowego uznając, że naruszył on przepisy PZŻ oraz podstawowe zasady dobrej praktyki żeglarskiej, obowiązujące kapitanów jednostek żaglowych. Ponowne zdanie egzaminu na stopień sternika jachtowego Komisja uzależniła od odbycia przez niego wymaganego stażu w resjach na innych jachtach klubowych i uzyskania pozytywnych opinii, zwłaszcza w zakresie opanowania umiejętności praktycznych oraz znajomości przepisów wymaganych od prowadzących samodzielnie jachty żaglowe. Orzeczenie Izby Morskiej Izba Morska orzekła, że:
Celem wzmożenia nadzoru nad wychodzącymi jachtami, a także podniesienia dyscypliny klubowej, Izba Morska zaleciła władzom Szczecińskiego Okręgowego Związku Żeglarskiego podanie do wiadomości wszystkim klubom żeglarskim orzeczenia Izby w niniejszej sprawie. |
|