18 grudnia 1969 r.

s/y Polonia


Było to tak strasznie dawno, że 99,9% Czytelników nie wybierało się nawet jeszcze na nasz Wspaniały Świat. Działo się to w zamierzchłych czasach, kiedy na prozaiczne pytanie "Co słychać Stary?" odpowiadano "Nic nie słychać. Zagłuszają!"

Z owych właśnie zagłuszanych stacji docierały do nas bulwersujące wieści o niezwykłych przygodach szalonych bliźniaków Ejsmontów - tak jeszcze niedawno naszych kolegów spod żagli...

W koniecznym skrócie. "Uciekli do Danii (a była to - carramba! - ich druga ucieczka). Kupili zzzzzzzzzz jacht żżżżżżżżżż do USA źźźźźźźźźź sztormowa awaria zzzzzzzzzz jachtem dookoła świata..." Tak to mniej więcej się słyszało.

W Stanach przyjęto ich jako herosów, a tamtejsza Polonia obwoziła ich z prelekcjami jako osobliwe stworzenia zamorskie. Więcej, zafundowano żeglarzom na dalsza drogę jacht o długości 7 metrów... I tu już kończą się żarty, Mieczysław i Piotr Ejsmontowie - wspaniali chłopcy i pasjonaci żeglarstwa, w towarzystwie trzeciego - polonijnego zucha - wyruszyli w swą wymarzoną podróż dookoła świata. Via Cape Horn "pod wiatr".

Niedawno któryś z naszych jachtów (proszę wybaczyć nietakt nie pamiętania Jego nazwy) opuścił na ocean w rejonie Hornu żałobny wieniec...
Nie zapominajmy Mieczysława i Piotra, są historią biało czerwonych żagli, a nie ci, którzy po ich śmierci udawali, że nie ma o czym mówić.

[A. Urbańczyk, "Wielki Alfabet", S@il-ho]


Tragedia wydarzyła się na przełomie 1969 i 1970 r. i nie jest bliżej znana nawet środowisku żeglarskiemu naszego kraju, mimo że dotyczyła małego jachtu żaglowego pod polską banderą. Był to seryjny jacht szwedzkiej produkcji z tworzyw sztucznych typu "Viggen" o długości całkowitej 7 m. Jednostka nosiła nazwę "Polonia" i stanowiła własność przebywających od paru lat za granicą polskich żeglarzy, braci bliźniaków Piotra i Mieczysława Ejsmontów.

Po osiągnięciu Ameryki bracia Ejsmontowie dobrali sobie trzeciego towarzysza w osobie Wojciecha Dąbrowskiego - młodego Polaka posiadającego obywatelstwo brytyjskie - i wspólnie wyruszyli w rejs dookoła świata.

18.12.1969 r. jacht "Polonia" z trzyosobowa załogą na pokładzie wyszedł z Deseado i popłynął w kierunku Hornu z zamiarem opłynięcia przylądka. Deseado był ostatnim portem, w którym oglądano s/y Polonię. Okoliczności w jakich zakończył się rejs, można sobie jedynie wyobrazić, jeśli zestawi się potęgę południowego oceanu z rodzajem konstrukcji i wielkości jachtu. Nikt nie ustalił przyczyn tragedii, ani nie odnaleziono szczątków jednostki. Jacht "Polonia", podobnie jak tyle innych, wielokrotnie większych od niego statków żaglowych, zaginął w rejonie Przylądka Horn bez wieści.

[W. Rogala, "Wspomnienie o braciach Ejsmontach", Świat Żagli, 1973]
[A. Rozciszewski, "Bezpowrotne rejsy ", str. 29-30]
[W. Głowacki, "Wspaniały świat ", Gdańsk 1972]
[K. Baranowski, "Droga na Horn ", Warszawa 1974, s. 261-262]


W 1969 roku legenda Przylądka Nieprzejednanego rozpaliła wyobraźnię dwu żeglarzy - Polaków. W listopadzie tego roku do Buenos Aires wpłynął mały siedmiometrowy laminatowy jacht "Polonia". Na jego pokładzie przybyli ze Stanów Zjednoczonych do stolicy Argentyny dwaj bracia - Piotr i Mieczysław Ejsmontowie. Na swojej łupince zamierzali opłynąć Horn i wrócić do Stanów Zjednoczonych. Czekały tam już na nich dwa jachty, na których mieli odbyć wokółziemskie rejsy finansowane przez instytucje zajmujące się telepatią. Miraż sławy zdobywców Hornu na maleńkim jachcie był silniejszy niż świadomość oczywistych słabości jachtu. Swoim optymizmem zarazili Wojciecha Dąbrowskiego, studenta geologii, który wyprosił u rodziców pozwolenie na udział w szalonej eskapadzie. Trójka żeglarzy spotkała się z pomocą Polonii, lotnictwa argentyńskiego i 4 grudnia wypłynęła na spotkanie przygody. Jachcik zatrzymał się w Mar deI Plata i Puerto Deseado. Wyszli 17 grudnia w kierunku Rio Gallegos, To była ostatnia wiadomość o "Polonii". Wszelkie poszukiwania nie dały rezultatu. Mierzyli siły na zamiary. Na morzu stanowczo lepiej czynić odwrotnie.

[A. Kaszowski, A. Urbanyj "Polskie jachty na oceanach", s. 474-475]


Jacht Viggen

ViggenKonstrukcja powstała na konkurs KSSS (Royal Swedish Yacht Club) w 1964 roku. Viggen nie otrzymał żadnej nagrody lecz zbudowano prototyp. Po wygraniu w swojej klasie regat Baltic Race i żeby wypełnić zapotrzebowanie na szybki oraz funkcjonalny jacht rodzinny w 1967 roku rozpoczęto seryjną produkcję w Karlskronavarvet.

Viggen Wraz z sukcesami w regatach wzrastała sprzedaż Viggen dopóki Norweg Per Skjönberg nie doznał wywrotki w trudnych warunkach regat Skaw Race. Po wypadku wiele dyskutowano o właściwościach jachtu i rezultatem był zakaz uczestnictwa w regatach morskich.

Negatywne opinie poważnie zmniejszyły sprzedaż aż do zaprzestania produkcji w 1970 roku. Wówczas prawa produkcji sprzedano do nowej stoczni w Kristinehamn (Albin Marin) gdzie po gruntownym przerobieniu konstrukcji kontynuowano produkcję pod zmienioną nazwą Albin Viggen. Jachty obu serii różnią się między innymi balastem.

W pierwszej niezmodyfikowanej serii do roku 1971 wyprodukowano ponad 300 jachtów (Karslskrona-Viggen), a w latach 1971-80 wyprodukowano około 1150 jachtów (Albin-Viggen).
s/y Polonia była jednym z jachtów nieudanej serii.

Konstruktor Per Brohäll
Silnik Przyczepny
Długość całkowita 7,10 m
Długość w linii wodnej 6,00 m
Szerokość 2,24 m
Zanurzenie 1,00 m
Wyporność 1 400 kg
Balast 500 kg
Powierzchnia podstawowego ożaglowania 29,7 m²

[Według: K. Gellin, 300 segelbatar i test, Nautiska Förlaget 1998, s. 46]




Bracia Ejsmontowie mają swoją ulicę w rodzinnym mazurskim miasteczku Węgorzewie


Made in Macintosh
Ułożył Jerzy Sychut