|
Orzeczenie izby Morskiej w Szczecinie z dnia 23.12.1885 r. - WMS 213/85
21 sierpnia 1985 r.
Wejście na mieliznę s/y RYBITWA podczas wchodzenia do portu w Dźwirzynie
|
|
Przybycie jachtu do portu w Mrzeżynie podczas rejsu szkoleniowo - stażowego po Bałtyku - Udanie się kapitana jachtu do Bosmanatu Portu w Dźwirzynie - Uzyskanie przez niego od mężczyzny podającego się za bosmana portu informacji o braku przeszkód uniemożliwiających wejście jachtu do tego portu - Przechodzenie jachtu z Mrzeżyna do Dźwirzyna w dobrych warunkach hydrometeorologicznych - Zrzucenie żagli i zbliżanie się na silniku do główek wejściowych portu - Meldunki I oficera - o wynikach sondażu głębokości przed dziobem jachtu - Zauważenie przez kapitana wypiętrzających się fal w wejściu do portu - Zmniejszanie się głębokości - Zbyt późny manewr "cała wstecz" - Uderzenie jachtu kilem o dno - Rzucenie kotwicy przeniesionej na rufę - Nieskuteczna próba zejścia z mielizny - Wystrzelenie rakiet - Akcja ściągania jachtu z mielizny przez przybyłe kutry oraz statek ratowniczy - Pęknięcie śródstopia kapitana jachtu wskutek uderzenia liną po wyrwaniu kołka z pokładu - Przeholowanie jachtu do portu w Mrzeżynie i osadzenie go na mieliźnie - Umieszczenie rannego kapitana w szpitalu - Uszkodzenie jachtu - Wina kapitana - Sankcja Teza Rażącego błędu dopuszcza się kapitan jachtu przyjmujący, że minimalna rezerwa głębokości pod kilem jest wystarczająca do bezpiecznej żeglugi w pogarszających się warunkach hydrometeorologicznych. I) Przebieg wypadku W dniu 17.08.1985 r. o godz. 1920 s/y RYBITWA (długość 10,88 m, szerokość 2,68 m, największe dopuszczalne zanurzenie 1,8 m, napęd: żagiel o powierzchni 50 m² oraz silnik pomocniczy Volvo-Penta typu MD-2 o mocy 11,4 kW, armator: Jacht Klub Morski Stoczni Gdańskiej im. Lenina) wyszedł z portu Górki Zachodnie do Kołobrzegu, rozpoczynając rejs szkoleniowo - stażowy wzdłuż polskiego wybrzeża Bałtyku. Załogę jachtu stanowili: kapitan (lat 24, wykształcenie niepełne wyższe, dyplom jacht. kpt. ż.b. z 1985 r., 600 godzin pływania), I oficer (lat 33, wykształcenie średnie techniczne, dyplom jacht. sternika morskiego z 1984 r., uprawnienia żeglarskie od 1977 r., w charakterze I oficera od 17.08.1985 r.), II oficer (lat 19, patent sternika jachtowego) oraz 3 dalszych członków załogi. W dniu 19.08.1985 r. o godz. 1900 jacht przybył do portu w Kołobrzegu. Następnego dnia o godz. 12.15 s/y RYBITWA opuścił Kołobrzeg udając się do Mrzeżyna, gdzie zacumował o godz. 1545. Ze względu na skąpe informacje zawarte w locji, kapitan udał się do portu w Dźwirzynie celem uzyskania bardziej szczegółowych danych na temat możliwości zawinięcia do tego portu. W Bosmanacie Portu Dźwirzyno mężczyzna podający się za bosmana poinformował kapitana, że przed kilkoma dniami pogłębiano kanał portowy wejściowy do portu w związku z czym najmniejsze głębokości wynoszą 2 m, a wskutek tego brak jest przeszkód uniemożliwiających wejście do portu. Dnia 21.08 o godz. 1128, w warunkach dobrej widzialności, wiatru SW 2-3°B, stanu morza 2 jacht opuścił Mrzeżyno i skierował się do Dźwirzyna, mając zanurzenie 1,75 m. Postawiono genuę. Wszyscy członkowie załogi znajdowali się na pokładzie, natomiast kapitan z nadbudówki nadzorował prace załogi. Próby nawiązania łączności z Bosmanatem Portu Dźwirzyno na kanałach 12 i 16 zakończyły się niepowodzeniem. Jacht szedł baksztagiem prawego halsu w kierunku wschodnim z prędkością 6 w, w odległości 1-2 Mm od brzegu. Widzialność była bardzo dobra wiatr SW 230°B. Po upływie około 45 minut żeglugi zmieniano kurs na 160°, a gdy widoczne były główki wejścia do portu Dźwirzyno poprawiono na 180°. O godz. 1215 I oficer udał się na dziób w charakterze obserwatora, zabierając ze sobą sondę ręczną i przystąpił do sondowania. Dziesięć minut później zrzucono genuę i jacht szedł na silniku z prędkością nie przekraczającą 2w. Wiatr zmienił kierunek z SW na W, natomiast jego siła nie ulegała zmianie. Rozpoczęto przygotowania do wejścia. Podana przez I oficera głębokość z godz. 1225 wynosiła 5,5 m. Gdy 5 minut później zmniejszyła się do 2 m, kapitan zaobserwował w główkach wejściowych portu wypiętrzające się fale, które świadczyły o małych głębokościach. O godz. 1231 głębokość zmniejszyła się do 1,5 m. Kapitan krzyknął: "To niemożliwe" i natychmiast wydał komendę "cała wstecz", którą wykonano. Minutę później s/y RYBITWA uderzył kilem o dno w odległości 60-100 m przed linią łączącą 2 dalby w środku kanału wejściowego. Rzucono kotwicę, a po naprężeniu się jej liny jacht zatrzymał się na nieco głębszej wodzie na wysokości wschodniej dalby, z przechyłem na prawą burtę. Natychmiast po wypadku kapitan podjął próbę ściągnięcia jachtu z mielizny przez wybieranie liny kotwicznej na kabestanie, przebalastowanie na prawą burtę i odpychanie się bomami spinakerów. Ze względu na mały uciąg kabestanów próba nie powiodła się. Sondowania przeprowadzone w czasie tej próby wykazały głębokości od 1,6 m do 1,8 m ... Kapitan jachtu, nie mogąc nawiązać łączności z Bosmanatem Portu Dźwirzyno, strzelał 3 białe i 2 czerwone rakiety spadochronowe. W odpowiedzi na ten sygnał przybyły kutry DWI-1 i DWI-6. Po przyjęciu holu zamocowanego na dziobie jachtu na dwóch kołkach zaczęły one ciągnąć jacht z mielizny w kierunku morza, idąc jeden za drugim. Aby ułatwić pracę kutrom uruchomiono silnik. Jednak po paru minutach zgasł, gdyż na jego wał śrubowy nawinął się szot foka. W czasie próby ściągnięcia jachtu, wskutek poluzowania holu i następnie wydania go na kuter DWI-1, nastąpiło wyrwanie kołka z pokładu jachtu, a naprężająca się lina uderzyła kapitana w nogę, powodując pęknięcie śródstopia. Jacht szedł wolno. Lina kotwiczna, zamocowana na jachcie na jednym tylko kołku, nie była równomiernie naprężona, wskutek czego pękła. Z uwagi na nawinięcie się liny na śrubę kutra DWI-1 akcję przerwano i przeholowano unieruchomiony kuter do portu w Dźwirzynie. W tym czasie jacht rozpoczął dryf w kierunku brzegu, kładąc się na prawą burtę. Kapitan polecił rzucać zapasową kotwicę i luzować liny. Ponieważ kotwica nie trzymała, s/y RYBITWA dryfował nadal, zatrzymując się dopiero w odległości 50 m od linii brzegu. Leżał on na prawej burcie dziobem zwrócony na północny - wschód, uderzał o dno, a fale zalewały jego pokład. Za pośrednictwem Bosmanatu Portu Dźwirzyno wezwano jednostkę ratowniczą SZTORM-2 z Kołobrzegu, a z Dźwirzyna wyszły 4 kutry. Sytuacja na jachcie pogarszała się. Do jego wnętrza dostawała się woda, wskutek wyrwania się szczeliwa między plankami. Na polecenie kapitana na brzeg wysadzono 2 członków załogi oraz przeniesiono dokumenty, sprzęt i rzeczy załogi W międzyczasie podszedł kuter DWI-4, który podał linę holowniczą z jachtu. Kierownicy jednostek ustalili prostopadły do brzegu kierunek holowania. Do akcji włączył się DWI-29, który ciągnął na holu DWI-4. Wraz z przesuwaniem się jachtu wybierano luz na linie kotwicznej. Krótko potem do akcji włączyły się 2 dalsze kutry. O godz. 1415 s/y RYBITWA odzyskał pływalność. Do portu w Mrzeżynie przeholowały go kutry DWI-1 i DWI-30 gdyż silnik jachtu pozostawał unieruchomiony. Jacht osadzono na mieliźnie przy nabrzeżu WOP, a jego kapitana odwieziono do szpitala. W następstwie wypadku kapitan miał przez 5 tygodni unieruchomioną nogę. Jacht utracił kotwicę wraz z łańcuchem, uszkodzone zostały: szczeliwo i linka holownicza, popękały cumy oraz powstały przecieki między plankami. Łączne straty oszacowano na kwotę około 400 tys. zł. II) Ocena Izby Morskiej
Izba Morska w Szczecinie orzekła, że:
|
|