|
|
|
s/y KATINKA
Latem 2003 roku spodobał mi się jacht opuszczony przez właściciela i niszczejący bez przykrycia pod gołym niebem. Ówczesna żona nie podzieliła mojego entuzjazmu i w ogóle nie zainteresowała się łódką, tak że ze smutkiem zrezygnowałem z zakupu. Napisałem przeto ogłoszenie na pl.rec.zeglarstwo na które zareagowało wielu chętnych, po czym kupiło łodkę dwóch jak się okazało niepoważnych entuzjastów, a ja tylko żałowałem straconej okazji. Później widywałem tę łódką, nadal opuszczoną i coraz bardziej niszczejącą. Minęły dwa lata. W klubie żeglarskim pojawiło się ogłoszenie, z którego wynikło, iż ta sama łódka jest do wzięcia za darmo. Żona już nie miała nic do powiedzenia bowiem wybrała innego wielbiciela swoich wdzięków i porzuciła mnie. Bez "hamulca" w podejmowaniu decyzji zadzwoniłem następnego dnia i zdążyłem ubiec innych chętnych. Po wstępnych oględzinach okazało się że świetnie zbudowany jacht wytrzymał nieodpowiednie traktowanie i mimo odstraszającego wyglądu nadal nadaje się do renowacji i żeglowania. Przy okazji zanotowałem następujące dane:
s/y KATINKA w swoje 70-letnie "urodziny" |
|
|
|
|
© Jerzy Sychut
Stockholm, 2005-06-11 |
|