|
|
||
|
Komunikat Ministerstwa Prawdy nr 28
Wygrana Demokracja po raz kolejny zwyciężyła — taka informacja obiegła wczoraj glob ziemski. Strzelają korki od szampanów na Kremlu, w Brukseli i w mieszkaniach prostych oficerów WSI. Postępowa opinia całego świata z nieukrywaną radością przyjęła wybór Niezwyciężonego Marszałka Bronisława Komorowskiego na Prezydenta Polski Ludowej. Lud pracujący miast i WSI może spać spokojnie bo oto w ścianach Pałacu Prezydenckiego czuwać będzie niestrudzony budowniczy zgody, nieustraszony chorąży sztandaru demokracji, niezwyciężony pogromca bobrów i kaczyzmu! Źródło: Kronika Filmowa |
|
|
5 lipcaZastanówmy się.
Nie ma też żadnych przesłanek, na których można budować konstrukcję o jakimś odrodzeniu PiS-u. Wybory prezydenckie różnią się zdecydowanie od parlamentarnych, i o niebo od samorządowych. Trudno uwierzyć w utrzymanie mobilizacji elektoratu głosującego na Kaczyńskiego (z różnych zresztą pobudek) przez 1,5 roku. Trudno uwierzyć, że wódz IV RP zachowa maskę koncyliacyjnego polityka, zwłaszcza wobec odwetowo nastawionego własnego elektoratu. |
|
|
||
|
Komunikat Ministerstwa Prawdy nr 27
Oto idą heroldowie demokracji. Idą z najdalszych krańców naszej ludowej ojczyzny. Prości ludzie i awangarda postępu: Adam Michnik, Generał Jaruzelski, Aleksander Kwaśniewski, Włodzimierz Cimoszewicz, Jerzy Urban i Lech Wałęsa. Młodzież robotnicza, cyrkowcy Palikota i oficerowie WSI. Obiektywni dziennikarze i filmowe autorytety moralne. Starzy i młodzi. Chłopcy, dziewczęta i transwestyci. Idą aby wybrać postęp i lepszą przyszłość. Idą aby wybrać Marszałka Komorowskiego. Źródło: Kronika Filmowa |
|
|
4 lipca - Rezultat wyborów |
||
Wiwat Bronek!Wiwat Bronek!Wiwat Bronek!Wiwat Bronek!Wiwat Bronek!Wiwat Bronek!Wiwat Bronek! |
|
|
|
Jeżeli oddasz nieważny głos, skreślisz obu kandydatów albo zrezygnujesz z udziału w wyborach, zyska przeciwnik twojego faworyta. Przecież aby wygrać będzie potrzebował jednego głosu mniej. Tak czy inaczej weźmiesz udział w wyborach! |
4 lipca - 11 powodów dla których trzeba głosować na JarkaDlaczego akurat 11, a nie 10? Bo Jarek zasługuje na każdy dodatkowy powód. I nie tylko dlatego, że przebrała się miarka.
Więcej na forum
[Franki]
|
3 lipcaMyślę, że nadszedł już ten czas aby przelać na papier nieco swoich przemyśleń, a przede wszystkim wyjaśnić wszystkim dlaczego obowiązkowo pójdę na te wybory i postawię krzyżyk przy nazwisku Komorowskiego. Zaznaczam z góry, że wbrew ogólnie obowiązującym zasadom etyki wyborczej nie będzie to głos na konkretnego kandydata, będzie to głos PRZECIWKO konkretnemu kandydatowi. I muszę przyznać, że NIC by mnie nie powstrzymało przed udziałem w niedzielnym głosowaniu! Jak trzeba to poszedłbym do urny na kolanach, stanąłbym na rzęsach, łódką bym popłynął jak bym mieszkał na terenach zalewowych, przeszukałbym pół amazońskiej dżungli żeby znaleźć konsulat tylko po to by zagłosować przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu, przeciwko populizmowi, przeciwko socjalizmowi, przeciwko fundamentalizmowi i zacietrzewieniu, przeciwko beznadziei i marazmowi, przeciwko Polsce nierównych szans, przeciwko Polsce grup społecznych specjalnej troski i Polsce braku jakichkolwiek perspektyw dla całej reszty, przeciwko Polsce, z której mogę już tylko wyjechać.Chyba wyraziłem się dość jasno, chyba widać co jest dla mnie najważniejsze. Jest to oczywiście polityka społeczno-ekonomiczna, nie historia, nie pozycja Polski na arenie międzynarodowej, nie kondycja demokracji, wolność mediów czy postawy moralne polityków. Oczywiście nie twierdzę, że te wszystkie rzeczy nie mają dla mnie jakiegokolwiek znaczenia, ale to właśnie polityka się najbardziej determinuje mój byt. Aby przejść dalej muszę wpierw napisać parę słów o sobie. Pochodzę z małego miasteczka we wschodniej Polsce, takim w którym nic nie ma poza bezrobociem i monopolowymi. Co prawda nie była to jedna z tych totalnie zabitych dechami wioch w których dzisiaj PiS zbiera 80% głosów, a ich bezzębni mieszkańcy określają samych siebie jako "prawdziwe polaki" (nie wiem czy w takiej konfiguracji pisze się to z małej czy dużej litery), ale nie potrafiłem go określać inaczej niż "zadupie". Było tam trochę miejsca na drobne rozrywki i jakąś formę kosmopolityzmu, ale nie na tyle żebym chociaż rozważał pozostanie tam. Nie chciałem być jednym z tych, których Amerykanie określają jako "ci, którzy umierają w promieniu 5 mil od miejsca urodzenia". Po uzyskaniu matury wyjechałem na studia do Warszawy. Moi rodzice nie byli zbyt majętni więc musiałem utrzymywać się głównie sam. Nie chciałem być dla nich zbytnim obciążeniem więc dość szybko całkowicie się usamodzielniłem. W tym czasie poznałem co to ciężka praca za śmieszne pieniądze i co to znaczy szukać pracy, nawet tej za śmieszne pieniądze. Studiów nie skończyłem, zabrakło samozaparcia, ale poznałem życie, jego koszty i konsekwencje podejmowanych decyzji. Poznałem też smak prawdziwej biedy. Swojego szczęścia z różnymi skutkami szukałem też w Krakowie, Katowicach, w nadmorskich miasteczkach, nawet w Dublinie aby w końcu wrócić do stolicy i wyjść na prostą. Udało mi się wyrwać dobrą pracę za przyzwoitą pensję i rozkoszować się wielkomiejskim życiem. Paradoksalnie zbiegło się to z rządami PiS. Po totalnej degrengoladzie jaką zapodał nam Leszek Miller & Co Polska pod rządami Belki wyszła na prostą. Została oddana Jarosławowi w doskonałym stanie, z 3% wzrostem i deficytem realnie mniejszym o kilka miliardów niż budżet zakładał, a ogólnoświatowa prosperita już zaraz miała nabierać rozpędu. Były to cudowne czasy, kiedy potencjalny pracodawca nie pytał się o przynajmniej 5 lat doświadczenia i nie informował mnie, że na dane stanowisko ubiega się jeszcze 50 innych osób. Czasy beztroski, wieczorów spędzanych w knajpach, wyjazdów do Grecji i na narty oraz pieniędzy odkładanych na tak szalenie niezbędną do życia rzecz jak motocykl Ducati. W tym czasie poznałem sporo ludzi takich jak ja, prowadzących podobny tryb życia, co ciekawe w większości byli to również przyjezdni. Oczywiście wszyscy byliśmy naturalnym elektoratem Platformy, ale tak jakoś bez entuzjazmu. Nie chodziło tylko o to, że PO ma wyborców, a PiS wyznawców. Często chodziło o to, że ci ludzie mało interesowali się polityką albo wręcz wcale. Rozumiałem ich doskonale, zajęci swoimi własnymi sprawami, swoim własnym życiem. Życiem w którym telewizor nie był bogiem, a czasem nawet w ogóle go nie mieli, bo i po co? Oglądać bezmózgą papkę dla mas? Komfortowa sytuacja w której człowiek nie przejmuje się poczynaniami polityków. Też tak miałem za rządów Belki, początków Marcinkiewicza i Tuska, ufałem im. Generalnie jednak polityką od zawsze bardzo się interesowałem, choć bardziej z konieczności niż ze zwykłego zainteresowania. Ja akurat zdaje sobie sprawę, że polityka to nie kilku bufonów przekrzykujących się na ekranie telewizora. To jest niezwykle ważna rzecz od której zależy moje życie i moja przyszłość. Dlatego zawsze, niezależnie od tego gdzie byłem uczestniczyłem we wszystkich głosowaniach odkąd tylko uzyskałem prawa wyborcze. Nigdy swojego wyboru nie żałowałem, nawet jeśli przychodziło mi głosować na mniejsze zło, to i tak zawsze było to "mniejsze zło". Niestety z mojej własnej winy skończyło się to "warszawskie życie". Porwałem się z motyką na słońce, związałem się z nieodpowiednimi ludźmi, otworzyłem swój własny biznes. Rok temu dałem za wygraną i rozpocząłem proceder szukania pracy w realiach kryzysu. Ostatecznie zostałem zmuszony do upokarzającego powrotu do rodzinnego miasta, zamieszkania z rodzicami i podjęcia pracy za 1200 zł netto załatwionej po znajomości, bo inaczej się nie dało. Dla takiego człowieka jak ja jedyną szansą na przyszłość jest rozwój gospodarczy i koniec państwa opiekuńczego. Koniec horrendalnych kosztów pracy i prowadzenia własnej działalności gospodarczej, łożenia na ZUS przez "zwykłych" ludzi, bo ktoś przecież musi utrzymywać elektorat populistów, dokończenie reformy emerytalnej bo czeka nas katastrofa i koniec dzielenia Polaków na tych, którzy mają obowiązki i tych, którzy mają przywileje czyli likwidacja specjalnego traktowania niektórych grup społecznych, w szczególności tych którzy lubią od czasu do czasu zebrać się w większą grupę i zdemolować kilka ulic w Warszawie, a później opowiadać w TV o tym jak to ZOMO zaatakowało pokojową demonstrację. Nie chce oglądać podłych gęb Śniadka i Guzikiewicza opowiadających o tym co im się należy. Mnie się nigdy nic nie należało poza obowiązkami i opłatami. Jak mnie firma zwolni to mnie po prostu zwolni, nie dostanę 60 tys. złotych na dowidzenia. Nie chcę oglądać górników opowiadających jaką to mają niewdzięczną pracę za psie pieniądze. Nie dostaję 14 pensji w roku, bonusów od zysków, dopłat do wakacji, mundurowych, deputatów, barbórkowych, kredkowych i tej całej reszty, której nie pamiętam. Nie będą mi opowiadać jaki to niezwykle niebezpieczny mają zawód. Największa śmiertelność jest w budownictwie gdzie sam pracowałem swego czasu — średnio co drugi dzień sytuacja zagrożenia życia albo przynajmniej kręgosłupa. Pylica? Niech się spróbują zaciągnąć rockwoolem. Kaszel taki, że pojedynczego oddechu nie można złapać, a gruz nosić trzeba. I tak przez 60 godzin w tygodniu, a nie przez 40, 35 albo nawet 30 godzin w robocie w której 2 godziny dziennie to łaźnia i zjazd windą. Pan Duda nie będzie mi opowiadał jaką to niedolę mają policjanci. 15 lat pracy i tylko 1000 zł emerytury. Oczywiście przyszli emeryci w kwiecie wieku wcale nie będą zatrudnieni już na drugi dzień. Praca ciężka i wymagająca. "Ty to nie wiesz nawet co to znaczy nudzić się w pracy" jak to ze śmiertelną powagą powiedział mi kiedyś znajomy policjant. Nie będzie mi rolnik opowiadał, że jemu się należy KRUS, a mnie ZUS bo wieś jest biedna. Niech sobie każdy na wieś pojedzie poogląda jak ta wieś jest teraz biedna. Zresztą co mnie obchodzi bieda wsi? Ja też jestem biedny. Niezmiernie żal mi w tym miejscu dawnego Rzecznika Praw Obywatelskich. Choć z pisowskiego nadania to niezależny, nie bał się powiedzieć jasno, że przywileje części społeczeństwa to wielka niesprawiedliwość. Wybór Jarosława Kaczyńskiego to zakonserwowanie aktualnego stanu rzeczy. Zawetuje każdą ustawę, KAŻDĄ, która nie będzie służyła jemu bądź jego elektoratowi. I tak przez 5 lat. Ja tyle czasu nie mam, w zasadzie będę się mógł już pakować. Dlatego w niedzielę obowiązkowo wybieram się do urny wyborczej. Zagłosować za swoją przyszłością. Zagłosować przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu.
[fred
]
|
1 lipca - debata w TVPrzez przypadek obejrzałem fragment wczorajszej debaty (normalnie w ogóle nie oglądam telewizji) i bardzo żałuję. Uświadomił mi on przykry fakt, że w Polsce demokracja jest w powijakach: zawodowi politycy prezentują się jak uczniowie podstawówki odstawiający cyrk pt. debata prezenterska. O dziennikarzach już nie wspomnę — woda sodowa tak im uderzyła do głowy, oto my, Dziennikarze, prowadzimy, strofujemy, i ustawiamy prezydenckich kandydatów! — że pozwalali sobie na ton krytycznej matki wobec rozbrykanych dzieci. Szczególnie ten facet w środku, nie wiem jak się nazywa i nie chcę wiedzieć. Dawno nie widziałem tak nadętego buca.Kandydaci mało rozmawiali o prezydenturze, zmieniło się to w głupie pyskówki na temat tego, jaki jest obecny rząd. Było to z inicjatywy JK, dziennikarze na to pozwalali, pozwalali również BK, który pokazał że zupełnie nie potrafi sobie radzić z chamskimi zagrywkami JK. Najlepiej ilustrujący to moment: JK zamiast odpowiedzieć na zadane pytanie wyciąga kartkę, czyta oświadczenie rządu w sprawie katastrofy smoleńskiej, a potem zaczyna po swojemu kłamać (ale kłamie grzmiąc, a wiec dla Polaków przekonywająco): rząd skłamał w tym oświadczeniu! NIC w sprawie wyjaśnienia katastrofy nie zrobił! BK mógł go zabić po tym wystąpieniu. Mógł kulturalnie, ale stanowczo wytknąć że:
Niestety, ten kto z charakteru jest kłótliwy i agresywny kłoci się i atakuje lepiej niż ten, kto z natury jest ugodowy i nastawiany pojednawczo. Zaś Polacy są bardzo emocjonalnymi ludźmi i maja tendencje do utożsamiania się z kimś, kto okazuje mocne emocje, nawet wtedy kiedy ten ktoś mówi bzdury. Świetnie tu działa strategia wymyślona przez Hitlera, który zalecał posługiwanie się wielkim kłamstwem aby przekonać ludzi do swej wizji. Jak zauważył, małe kłamstwo odwołuje się do rozumu, i usiłuje przekonać na podstawie manipulacji faktami; wielkie kłamstwo pomija fakty i odwołuje się bezpośrednio do uczuć. Zaś u nas w Polsce takie hasła jak "rząd nic nie robi" czy "rząd to banda leniuchów którzy dorwali się do koryta" zawsze mogą liczyć na entuzjastyczny poklask niezależnie od tego czy są prawdziwe, czy nie. JK wykorzystał to perfekcyjnie, bowiem jego strategia jest taka, jak Hitlera: działać poprzez wielkie, głośno wykrzyczane kłamstwo które rezonuje w każdej, z definicji nienawidzącej wszelkiej odgórnej władzy, polskiej duszy. Na marginesie zaznaczam, że jestem daleki od zachwytów nad PO: cenię Tuska i niektórych ministrów, ale innych POwców wprost nie trawię — na czoło wysuwa się Sławomir Nowak, Niesiołowski i im podobni. Pamiętam też, kto sfabrykował całą aferę wokół Cimoszewicza kiedy ten kandydował w poprzednich wyborach. Ale JK i całe towarzystwo pisowsko-rydzykowskie budzi we mnie po prostu odrazę. Jak to możliwe, że tacy ludzie w ogóle jeszcze istnieją? Chyba uznali, że myślenie boli i lepiej trzymać się tego, czego nauczyli się jako dzieci, najczęściej jeszcze pod wpływem propagandy komunistycznej, która jak PiS bardzo chętnie sięgała po "patriotyzm" (czytaj: nacjonalizm). |
30 czerwca |
||
| Parodia debaty wyborczej, w której występuje wyłącznie kandydat PiS. Sztab Komorowskiego przeciwstawił sobie różne odmienne zdania Jarosława Kaczyńskiego na ten sam temat z różnych okresów czasu. |
|
|
29 czerwca |
||
|
Zanim oddasz głos na Jarosława Kaczyńskiego zastanów się czy nie zarobić u bukmachera przy okazji wyboru swojego faworyta. Za 100 złotych otrzymałbyś 219 złotych.
Wahasz się? Może jednak postawić na Bronisława Komorowskiego? Jednak muszę cię przestrzec, że niewiele zarobisz. Za 100 złotych dostaniesz tylko 123 złote. Warto ryzykować? Jeżeli jesteś przekonany aby głosować na Kaczyńskiego postaw na niego wszystkie oszczędności! W końcu pragniesz mieć jak najwięcej! Wszak niewiele ryzykujesz skoro uważasz że Kaczyński wygra. Zyskasz dużo pieniędzy na najbliższych 5 szczęśliwych i sprawiedliwych lat ze swoim umiłowanym wodzem. |
|
|
27 czerwca - Debata w TVKaczyński kilkakrotnie skłamał — powoływanie się na prace Grupy Wyszehradzkiej, która jest martwa było obciachem, podobnie jak — o dziwo — wciąż Kaczyński się prosi, aby go ktoś powalił na deski — mrzonki o G-20 (pomijam, kto może a kto nie może być w tej grupie:
Komorowski potrafił bardziej rzetelnie obrazować i odwoływać się do faktów. Słabością Bronka jednak było to, że nie potrafił wypunktować swojej rzetelności i fantazji Kaczyńskiego, wdał się w przekomarzanki (i nawet jest z tego dumny, iż "podgrzewał atmosferę") — według mnie w tym podgrzewaniu właśnie tracił swoją przewagę. Plus dla Bronka za to, że wreszcie ogłupiona Polska usłyszała, czym była "Solidarność" — to faktycznie było "przez solidarność do wolności", później dopiero był stan wojenny i Jaruzelski właściwie pogrążył PZPR (z którego międzyczasie wielu co uczciwszych się wypisało, a zostali inni do końca), bitwa z ZOMO na kamyki i wszystko się uprościło, a właściwie skomplikowało. Każdy mógł wcielać się raz w rolę komucha, a później iść do kościoła i wspomagać księdza proboszcza, a później gdzieś na boczku "eksperymentować" z jakimiś broszurkami. Rzeczą najistotniejsza, jeśli już szukać — to oczywiście tego, co można było przypuszczać: Jarosław Kaczyński jest partyjnym aparatczykiem i wszystko widzi jedynie i wyłącznie przez pryzmat swojej partii (i swój, bo jest tej partii wodzem). Akcentował wyraźnie, że jako prezydent będzie kontynuował politykę swojej partii, otaczał się swoimi ludźmi, wprowadzał swoją grupę gdzie tylko możliwe. Nie było tu już ukłonów ani pod adresem Oleksego ani pod adresem Grzesia, nie mówiąc nawet o Platformie czy rządzie polskim (ktokolwiek by był premierem). Nawet szef BBN to tylko będzie marionetka. Polityka zagraniczna też nie będzie ani wypracowywana wspólnie ani wpisywana we wspólny kierunek. To według mnie jest dyskwalifikacja. Jeżeli chodzi jednak o odbiór — no, to nie była jatka, jaka kiedyś sprawił Jarkowi Donald. Nie jestem pewien jak cala debata odbije się na wyniku procentowym — zależy od krytycznego myślenia Polaków i co ich chwyta najbardziej. Odpowiedzi Komorowskiego faktycznie mogły by być krótsze a wszelkie komentarze wobec dyrdymał Kaczyńskiego powinny być adresowane do odbiorcy (czyli widza), a nie w formie bezpośredniego, beznadziejnego zresztą wchodzenia Jarkowi w słowo (w stylu: "panie prezesie, naprawdę...") — chyba przecież nie chciał przekonywać Jarka, że nie jest taki genialny, jak mu się to wydaje? Raz Jarosław naraził się na mocną kontrę: jak się wpieprzył w dyskutowanie z Rosją na temat Białorusi. Rzeczywiście — należało mu się. |
25 czerwca - Głos tych, którzy uważają, że:
[PS]
|
Żarty kończą się! Już nadszedł czas pogardy!Idź na wybory i nie tłumacz, że "ten kandydat mi nie odpowiada".Jeżeli zrezygnujesz z oddania swojego głosu ci ludzie zdecydują o twojej przyszłości! |
|
|
Zapewne poseł Górski przypadkowo kliknął "usuń" przez co komentarz zniknął z jego blogu blogu na Salonie24. Na szczęście, przytomny internauta zachował kopię, aby myśl posła nie zaginęła w cybernetycznym bałaganie Internetu. Jarosław Kaczyński dryfuje w lewo wyłącznie taktycznie. To jest retoryka wyborcza. Wiadomo, że bez lewicującego elektoratu tych wyborów nie wygramy. (A ma Pan jakiś inny pomysł, by ten elektorat zachęcić do oddania głosu na JK?)Wiele miesięcy temu rozmawiałem z Prezesem o przyszłych wyborach parlamentarnych i zgłosiłem zastrzeżenia do ówczesnej retoryki nazbyt socjalnej. Odpowiedział wówczas, że najpierw musimy wygrać wybory i zdobyć władzę, a tego nie da się zrobić bez szerokiej bazy społecznej, a następnie zabierzemy się za realizację programu prawicowego. Zapewne JK inaczej rozumie "prawicowość" niż ja, ale myślę, że podobnie jest w przypadku obecnych wyborów prezydenckich. Wiem jedno: dla Kaczyńskiego hasło "Polska jest najważniejsza", nie jest pustym sloganem. Ma swoje wady charakterologiczne, czy niewyraźne poglądy w niektórych kwestiach, ale dla mnie nie wątpliwości, że jest wielkim patriotą.
[Artur Górski, poseł PiS]
|
Wybory 2010
Nie jestem już żaden smarkacz,
Łeb mam pokryty siwizną. Nie zagłosuję na Jarka, Bo zbyt cię kocham, Ojczyzno! Niejeden ciężar na barkachGdy spytasz mnie, niedowiarka, Dlaczego? Wyznam ci szczerze: Nie zagłosuję na Jarka, Bo w żadną zmianę nie wierzę. Skąd wiem, że wybór niedobry?Bo nie chcę mieć Prezydenta, Co straszy gejem i Żydem, Co w każdym widzi agenta, I może zaszczuć jak Blidę. Na Jarka nie oddam głosuZa to, co wciska ludowi, Na co pozwala i sprzyja, Za to, co pisze Sakowicz I głosi Radio Maryja. Za sieć podsłuchów i haków,Dziś w duszy mej zakamarkach Odkrywam decyzji sedno: Nie zagłosuję na Jarka, Bo nie jest mi wszystko jedno. Wybaczcie drwinę i sarkazm,[Wojciech Dąbrowski, "Sąsiedzi", 18/06 nr 100 s.7] |
|
Co do Staniszkis, to sPiSienie mózgu może dosięgnąć każdego, kto używa tego organu do politycznej siatkówki. Kaczyński strzela sobie samobója, liżąc odbyt lewicy. Nikt z wyborców Napieralskiego mu nie uwierzy, a rydzolowe bydło może się obrazić. Moim zdaniem kurdupel przegra, bo szukając poparcia tam, gdzie go nie znajdzie, utraci je tam, gdzie mógłby coś zyskać.
|
22 czerwcaKaczyński: "Władza nie może być od grania w piłkę, picia wina i narad w dobrych restauracjach".Mnie tu zaraz szlag jasny trafi! Co Kaczyńskiemu przeszkadza, że Tusk wieczorem, raz w tygodniu, po godzinach pracy pobiega z piłką ładując sobie akumulatory? Lepiej siedzieć przed telewizorem z puszką piwa i hodować sobie brzuch? Co za wstrętny, złośliwy wredny gnom. On by nawet z królewny Śnieżki zrobił ku... no bo coś tam kręci z krasnoludkami. Nie wytrzymam w tym kraju.
[Astrid]
No bo ta Śnieżka to zła kobieta była. Sama z tyloma facetami... jedna sypialnia... pewnie pół nocy pili piwo i oglądali w internecie pornografie. O drugiej połowie nocy nawet nie myślę. Oni nawet kota nie mieli, a co to za rodzina bez kota.
[Tom]
|
|
A wiecie co mnie najbardziej frustruje w obecnej sytuacji politycznej? To, że zwolennicy PiSu uważają się, za MORALNIE lepszych. Według nich PO to agenci obcego wywiadu, których głównym celem jest zniszczenie Polski a PiS to wielcy patrioci, którzy za tą Polskę umierają. Wkurza mnie to, bo ja jestem w stanie zrozumieć dlaczego oni głosują na Kaczyńskiego — czują się oszukani przez zmiany, które nastąpiły po '89 i liczą na to, że PiS wynagrodzi im krzywdy; przez wyłapanie esbeków, zlikwidowanie układu, usunięcie z polityki i mediów postkomunistów itp. Rozumiem, że część społeczeństwa może tego chcieć. Nie zgadzam się z tym stanowiskiem ale je rozumiem.
Jednocześnie cały czas mam wrażenie, że druga strona nie jest w stanie pojąć, że mnie esbecy i postkomuniści mogą nie obchodzić, a obchodzić mnie mogą autostrady i rozsądna polityka zagraniczna. Dla nich automatycznie jestem ogłupionym przez GW zdrajcą, który próbuje dorobić się kosztem Polski i Polaków. Moim zdaniem, dopóki obie strony nie będą w stanie wykazać się odrobiną szacunku i zrozumienia dla drugiej strony (a to nie nastąpi w najbliższej przyszłości) to w Polsce nie będzie szans na rozsądną debatę. Będziemy kisić się w naszym polskim piekiełku. I zdaje sobie sprawę z tego, że zapewne generalizuję ale nie znam żadnego z wyborców PiSu osobiście, a w necie ciężko jest znaleźć osoby, które tak nie myślą. Zwolennicy PO też oczywiście nie są święci ale mam wrażenie, że są jednak bardziej otwarci na argumenty. Dla nich PiS to po prostu partia nieudolna i szkodliwa. Dopóki nie zarzuca się PiSowi złej woli (a ja np. nie zarzucam, uważam, że ich szkodliwość to skutek uboczny ich nieudolności), można patrzeć na ich działania w miarę obiektywnie.
[Tohver]
|
|
Mnie najbardziej rozbił powód dla którego sondaże były tak nietrafione. Wyszło na to, że dlatego, ponieważ w przeciwieństwie do OBOP-u były to sondaże telefoniczne, a spora ilość wyborców Kaczyńskiego nie ma/nie korzysta z telefonu. No kaman, lud pierwotny prezydenta wybiera. Powinni podzielić Polskę na Polskę zachodnią i Wolskę wschodnią i wybrać tam sobie nie prezydenta ale kacyka. Do tego szamana przywieźliby z Torunia i byłby ustrój plemienny jak nic. Jaki kandydat taki elektorat. Pewnie aparatu fotograficznego też się boja, bo w kościele powiedzieli, że ukradnie im duszę dlatego są na spędach ku czci tacy agresywni wobec reporterów.
[Tom]
|
20 czerwcaMartwi mnie, że taki populista i nie licząc polityki życiowy nieudacznik, człowiek, który w USA nie miałby prawa nawet kręcić się w pobliżu kandydata na prezydenta dostaje 35% poparcia w wyborach. Tak, wiem, że mamy kryzys, że powódź, że Smoleńsk, że TVP, ale mimo wszystko ciągle zadaje sobie pytania o stan naszego społeczeństwa. Ale czy mogę cokolwiek wymagać od ludzi, którzy swego czasu dali Stanowi Tymińskiemu 23% poparcie w wyborach, którzy dawali 14% poparcie Andrzejowi Lepperowi nawet kiedy łamanym głosem potwierdzał, że w Klewkach lądowali Talibowie? Przyznam, że kiedy patrzę na coraz bardziej zdeterminowanego Jarosława i jego coraz bardziej fanatyczny elektorat to jakoś dziwnie przypomina mi się osoba Slobodana Milosevica. Człowieka, który doprowadził swój kraj do ruiny, a mimo wszystko wciąż cieszy się ponad 30% poparciem narodu święcie przekonanego, że nie wiedzieć czemu cały świat się na nich uwziął. Przyznam, że czasami się po prostu boję.
[fred]
|
|
Przypomina mi to mianowicie czas pierwszej "Solidarności", kiedy wspólny przeciwnik zjednoczył naród od lewa do prawa, od katolików po ateistów, od zwolenników liberalizmu do socjalistów. Podobnie rzecz się miała w czasie wyborów '89. Z historii wiemy również że w sytuacji zagrożenia przyzwoita część narodu jednoczyła się nie bacząc na przekonania polityczne. Dzisiaj mamy sytuację podobną — wspólne zagrożenie mobilizuje i skłania do odrzucenia podziałów czy animozji. Potem możemy się spierać dalej.
[ryszard]
18 czerwca |
|||||||||||||||||||||||||||
|
|
Kaczyński cofnie was o 200 lat do początków dziewiętnastego wieku. Kampania "napoleońska" gwarantowana. Ciekawi mnie, w którą stronę będzie was chciał prowadzić na Wschód czy Zachód... bo w obu przypadkach wpierdol gwarantowany.
Masz dwa wyjścia. Wybrać Komorowskiego... i w trochę więcej niż rok przekonać się czy coś to było warte lub wybrać teraz jarkacza i od razu stwierdzić, że dokonałeś gównianego wyboru na minimum pięć lat... a może na długo, długo więcej. Twój wybór twoja przyszłość. Żyję w innym kraju i bezpośrednio mnie dotyczyć nie będzie i wyobraź sobie... nawet nie będę wam współczuł. |
|||||||||||||||||||||||||
17 czerwcaŚmiać mi się chce, jak czytam podniecone wypowiedzi dziennikarzy, wzniecane przez kolejne, publikowane sondaże. "Kaczyński goni Komorowskiego", "Komorowski ucieka Kaczyńskiemu" itp. Co sondażownia to inny wynik, a skoki w kolejnych notowaniach są rzędu kilku procent. Tymczasem typowy błąd pomiaru w takim sondażu to 3-4 procent, a to oznacza, że różnica pomiędzy dwoma głównymi faworytami może się wahać nawet o 6-8 procent, co jest wynikiem zwykłych fluktuacji statystycznych. Tymczasem analitycy prześcigają się w znajdowaniu powiązań pomiędzy tymi fluktuacjami a zdarzeniami na scenie politycznej. A ja dysponuję jedynym wiarygodnym sondażem, przeprowadzonym na reprezentacyjnej próbie 7 364 763 osób. Chcecie wiedzieć jaki będzie wynik pierwszej tury wyborów? Spójrzcie na wyniki zeszłorocznych wyborów do Parlamentu Europejskiego. Obecne wybory przyniosą w pierwszej turze ten sam wynik z dokładnością do 2 procent. A więc dużo lepszą, niż w najlepszym sondażu. Będzie więc:
A jak w drugiej turze? Tu jest znacznie gorzej z przewidywaniem, ze względu na wakacyjną kanikułę. Zaryzykuję jednak: 60:40 dla Komorowskiego. Znowu z możliwą odchyłką rzędu 2%.
[Buldozer]
|
|
Zastanawiam się, kiedy ta cała sekta zwana kpiarsko "PiS" przeobrazi się w Sinn Fein. A jej fanatycy utworzą coś na kształt IRA. Bo zasób samych słów w naszym języku wydaje się być już dla nich niewystarczający.
[maxik]
15 czerwca...nie lekceważyłbym ludzkiej głupoty — to jedna z najpotężniejszych sił przyrody.Pozostaje wierzyć że wykażemy jako obywatele jakąś zbiorową mądrość i nie dopuścimy po raz wtóry gnoma do władzy. Jest wielkim paradoksem że rządził nami facet bez zasług, bez życiorysu, bez doświadczenia życiowego, na dodatek paskudny, kurduplowaty, o skrzekliwym głosie — za to intrygant, kłamca, szuja, manipulant, zawistnik i współpracownik SB. Jak można zawierzyć takiej kreaturze, takiemu chodzącemu fałszowi, pełnemu kompleksów i niespełnionych ambicji? Ten facet do celu idzie po trupach, wykorzystywał zawsze nawet swego "ukochanego" brata i i nie zawahał się wykorzystywać go po śmierci. Obrzydliwa, podła i odrażająca postać!
[ryszard]
Sorry. W moim mniemaniu polski naród w 90% jest ciemny. Dlatego ta "żałoba" i ta kampania tak wygląda. Ten "naród" nie jest zainteresowany w przyszłości własnego kraju a jedynie na kibicowaniu w przepychankach tzw. elyt i biciu przez nie piany. |
Kolejne pięć lat? Pięć lat intryg, psucia państwa, wetowania wszystkiego co się zawetować da, pięć lat Pospieszalskich i Gargasowych, pięć lat obrażania Polaków oraz bliższych i dalszych sąsiadów, niszczenia i dezawuowania dorobku ostatnich 20. lat, słowem — pięć lat niszczenia wszystkiego co potem trzeba będzie z mozołem odbudowywać. Czy stać nas na takie eksperymenty tylko dlatego że Komorowski parę razy popełnił lapsus który nikogo nie obrażał i nikomu nie zaszkodził a co najwyżej świadczył o pewnej niefrasobliwości? Nie wiem ile masz lat @Robercie M. ale mnie już stuknęło 63. I nie stać mnie na eksperymenty — szczególnie że przez ostatnie lata mieliśmy okazję przekonać się jak to jest. A zaręczam Ci że to co wyczyniał Lech to małe piwo w porównaniu z tym na co stać Jarosława. Przecież każdy rozsądny człowiek musi sobie zdawać sprawę że wszystkie ważne decyzje poprzedniego prezydenta, wszystkie weta, kłótnie i dywersje wobec rządu nie były jego decyzjami — tylko brata. A przecież Jarosław nie miałby nawet kogoś, kto by go próbował powściągnąć — Marii Kaczyńskiej, czyli jedynego jasnego punktu tamtej prezydentury. Tedy apeluję — przemyśl to jeszcze raz, bo liczy się każdy głos.
[ryszard]
|
11 czerwcaDopóki mam wybierać pomiędzy facetem skazanym przez komunę na więzienie za udział w manifestacji z okazji rocznicy 11 listopada, a gościem, który między innymi:
[jendras]
No właśnie, biorąc pod uwagę powyższe jendrasa, tych dwóch patriotów Kaczyńskich, co to jeden nawet nie zna hymnu, a drugi, którą to stroną ta flaga... (biorąc pod uwagę niezmienność hymnu przez całe życie Kaczyńskiego i jego sporą powtarzalność w czasach szkolnych i na partyjno-państwowych jublach, to trzeba mieć naprawdę jedną szarą komórkę do obsługi wszystkiego — od fizjologii począwszy na knuciu skończywszy, żeby NIC nie wbiło się do łba) warto się zastanowić, co było i jest kryterium wartościowania i dobierania sobie ludzi. Bo jeżeli o sędzi, która wydała taki sobie wyrok w procesie lustracyjnym Gilowskiej mówią "wiadomo czyja to córka", czy też "kto był jej ojcem" i leci się z nominacją do Kryże??? to co, schizofrenia? To potępiają "tych" czy ich nagradzają? Odpowiedź jest chyba prosta — wystarczy być w kręgu kadzącym braciom albo coś o nich wiedzieć, że życzliwość obu małym i małostkowym włączała się automatycznie. A akurat Kryże mógł coś wiedzieć na temat "świetlanej" opozycyjnej karty obu braci, a zwłaszcza jednego... "bohatera inaczej" naszych czasów. Błaszczak mnie wczoraj ubawił, bo był tak skupiony, żeby powiedzieć ORMO a nie ZOMO, zarezerwowane dla prezesa. |
10 czerwca - Kampania, czy zdrowy rozsądek?Ilu facetów w jego wieku mieszka z mamusią? — Niewielu.Ilu facetów w jego wieku nie ma autka? — Niewielu. Ilu facetów w jego wieku nie ma prawka? — Niewielu. Ilu facetów w jego wieku nie ma żadnego majątku? — Niewielu. Ilu facetów w jego wieku nie ma żony, ani dziewczyny, tylko ma kota? — Niewielu. Dlaczego facet, który swoim podejściem do życia i zachowaniem reprezentuje NIEWIELU, ma być Twoim Prezydentem? Ilu ludzi powinno zagłosować na takiego faceta? — Niewielu. Idź na wybory... nie bądź jednym z NIEWIELU... |
|
"...zawsze twierdziłem, że chociaż obaj zachowują się podobnie, to jest zasadnicza różnica między nimi: Kaczyński to błazen (jeden i drugi), który udaje człowieka poważnego, a Palikot to poważny gość który udaje błazna."
|
Co nam da PiS...Gruch na wierzbie spragnion smaku, wsiadł raz w pociąg tłum rodaków.Jedzie pociąg, głośno gwizda, naród pyta: co nam PiS da? PiS da Polkom i Polakom, PiS da mędrcom i tępakom, policjantom i żołnierzom, kombatantom i harcerzom, PiS da biednym i bogatym, PiS da zdrowym i cherlakom, profesorom i studentom, adwokatom i rejentom, PiS da chłopom, robotnikom, PiS da radcom, urzędnikom, abstynentom i pijakom, małorolnym i kułakom, PiS da uczniom, pedagogom, PiS da tym, co spać nie mogą, emerytom i rencistom, inwalidom, kombajnistom, powodzianom i strażakom, PiS da wrogom i kolesiom, dyrektorom i prezesom, pielęgniarkom i lekarzom, gejom, dziwkom, marynarzom, PiS da prostym i garbatym, PiS da wszystkim. Koniec na tym... |
7 czerwcaPo latach eksperymentowania dorobiliśmy się takiej odmiany antysemityzmu, która jest szczególnie atrakcyjna (i czytelna) nie tylko dla miłośników Monty Pythona, lecz i dla Prawdziwego Polaka. Albowiem Królową Polski (chyba nawet ciągle i to formalnie, mimo obowiązującego ustroju republikańskiego) jest Żydówka Miriam, znana także jako Maria Zawsze Dziewica. Jest to matka Joszuego, niedoszłego króla Polski, Żyda z pochodzenia, znanego bardziej w Polsce jako Jezus z Nazaretu.Podobizny obojga Żydów można spotkać praktycznie w każdym zakątku RP i nie są to listy gończe z nimi jako Żydami. Są to podobizny przed którymi należy klękać, padać krzyżem i czcić maksymalnie pod realną groźba kary. Jezus jest ponadto wcieleniem Boga, w osobie Syna Bożego, czyli Bóg to chyba też ten, no... Przyjęto więc dla spokoju (aby nie być posądzony o prostacki, totalny antysemityzm), że ta trójka to są ci dobrzy, natomiast pozostali już chyba raczej nie. I tego się trzyma Dobry Polak-Katolik wracający z pustym portfelem z wycieczki na Jasną Górę (z wiadomym medalikiem i krzyżykiem w garści) i klnący po drodze na tych Żydów, co to Polskę kochaną mu rozkradają. Ale kto tak naprawdę pojmie, co to temu Polakowi w duszy gra? Świetne jest to określenie "podobno"! Patent absolutny na wszystko, np. podobno JK to zdeklarowany pedał, a taki jeden zakonnik, to podobno kradł i wyłudzał wszystko już od dziecka, itp. Można w ten sposób napisać każdą bzdurę i to podobno prawdziwą, także taką, że podobno Komorowski to facet z charyzmą, podobno 2 x większą niż charyzma Kaczyńskiego. Połączenie dwóch (i więcej) takich insynuacji to specjalność pisowskich "polityków", np. podobno Salon i kosmopolici spiskują z Bilderbergiem w celu zniewolenia Polski i uczynienia z naszego katolickiego narodu cierpiących pariasów świata.
[qadam]
|
|
Oglądam newsy w tiwi i nie wiem czego się bardziej bać. Powiedzcie mi co jest gorsze: trzecia fala powodziowa, drugi kaczyński na prezydĘta czy czwarta erpe? Bo ja już sam nie wiem...
|
1 czerwca"Jarkacz może się i zmienił, ale ja nie! I tak jak mu nigdy nie wierzyłam, tak nadal mu nie wierzę" — mówi moja przyjaciółka... I ja podobnie. Tyle, że nie tracę z oczu jego silnych stron i umiejętności. Bo jedną rzeczą jest to, że nie ufam mu kompletnie (i w skutek tej nieufności — nie lubię), a drugą jest uznanie dla jego umiejętności politycznych. Co tu ukrywać, że można się wściekać, ale ma Jarkacz umiejętność podnoszenia się z największych upadków i odzyskiwania pozycji. Teraz w trakcie tej kampanii prezydenckiej obserwujemy tą jego umiejętność po raz czwarty (po upadku tygodnika Solidarność, po wykopie z kancelarii Wałęsy, po upadku PC). Teraz po raz czwarty się podniósł z 8,5% poparcia.Wydawało się, że po śmierci brata bliźniaka łatwo się nie pozbiera, a tu g...no prawda. W przeciągu 48 godzin od śmierci brata zdołał nagrać wawelski pochowek... I to tak zdołał nagrać, że kardynał Dziwisz nawet nie dyskutował z oporem, tylko zasłaniał się "wolą rodziny". Można zadać pytanie o to, co takiego ma Jarkacz, że zdołał brata na Wawel wprowadzić? Może jakieś kwity z czasów, gdy Dziwisz był u JPII? Mnie aż czasem ze złości zatyka, gdy patrzę na to co tak bezczelnie i w dodatku niemal bezkarnie wyprawia, ale jak mi przechodzi to widzę, że umie odczytywać nastroje społeczne i umie tak dostosować to co mówi i jak mówi, żeby słuchacze myśleli, że mówi to co oni myślą. Te zdania z poprzestawianym szykiem wyrazów, aluzje, niedopowiedzenie i inne retoryczne tricki pozwalają mu stworzyć iluzje, że mówi do każdego jego własnymi myślami — tylko, że lepiej. Oszczędzę sobie i wam wielu bardzo brzydkich słów, którymi w myślach obrzucam Jarkacza i powiem, że jakkolwiek bym źle nie myślał, to wiem, iż jest silny psychicznie, a pragnienie władzy pozwala mu na popełnienie każdej możliwej niegodziwości bez zmrużenia oka, a wszystkie wymienione wyżej umiejętności pozwalają mu wygrywać. Więc nie to, żeby się go bać, bać się trzeba tego, że może zwyciężyć i zwyciężając nabałaganić. |
|
Często się słyszy że Jarosław Kaczyński nagle z rusofoba zmienił się w rusofila, i że przez to jest niewiarygodny. Błąd. Jarosław Kaczyński ani nie był rusofobem, ani nie jest rusofilem. Jarosław Kaczyński udaje tego, kogo udawanie w danej chwili najbardziej się opłaca. Wczoraj nienawidził Rosji, dziś ją kocha. Gdyby zaszła taka potrzeba — będzie kochał Niemców, Francuzów, Chińczyków czy Koreańczyków — południowych czy północnych — obojętnie. Jeżeli dojdzie do wniosku że na tym skorzysta — stanie tam gdzie ZOMO, będzie nam wmawiał że wychowywał się na gorszym podwórku, powie iż jest gejem lub feministką — w imię odzyskania władzy zrobi wszystko — bo nade wszystko ukochał władzę.
A więc potraktujmy poważnie ostatnie hasło wyborcze — Polska jest najważniejsza! Nie oddawajmy jej w ręce hipokryty i paranoika Jarosława Kaczyńskiego.
[ryszard]
|
|